Zakup chińskiego SUV-a Omoda 5 to pokusa, której trudno się oprzeć. Wygląda świetnie, wnętrze robi wrażenie, a cena 115 500 zł wręcz zmusza do kalkulacji: „czy warto?”. I choć początkowo wszystko wygląda jak spełnienie motoryzacyjnego marzenia klasy średniej, to szybko może się okazać, że ten sen psuje coś bardzo przyziemnego. Felgi. A właściwie ich plastikowe nakładki, które… potrafią wyprowadzić z równowagi.
Cena jak marzenie, ale nie wszystko złoto, co się świeci
Naprawdę nie dziwię się, że ludzie kupują Omodę 5. Za te pieniądze dostajesz SUV-a, który wygląda nowocześnie, jest świetnie wykończony i oferuje całkiem przyzwoitą jakość. Nie słychać o większych problemach z silnikiem czy napędem. Co więcej, nawet jeśli coś się dzieje, to producent reaguje bardzo sprawnie. Z zewnątrz wygląda to jak chiński cud techniki za rozsądne pieniądze.
Zobacz również

Ale właśnie – z zewnątrz. To tam czai się problem, który pojawia się z zaskakującą regularnością. Użytkownicy zgłaszają kłopot z felgami, a konkretniej – z ich nakładkami. Coś się odkleja, coś się przebarwia, coś brzydnie. W zasadzie wystarczy parę razy niepoprawnie umyć auto, i cały czar nowego auta pryska. I nie, to nie jest marginalny przypadek. Ludzie piszą o tym na forach i w komentarzach, wprost: „z czegoś ta cena się bierze”.


Reklamacji brak. Producent umywa ręce – i radzi poprawnie myć felgi
Jeśli już ci się przytrafi przebarwienie albo coś się odklei – masz problem. Producent zgrabnie odbija piłeczkę, wskazując na „chemię używaną do mycia felg”. Reklamacja? Zapomnij. Zostajesz z uszkodzoną ozdobą kół, bez opcji naprawy, bo… nakładek osobno nie da się kupić. Jedyna oficjalna droga? Zakup całego kompletu felg w salonie za – uwaga – 8000 zł.

Jasne, można kombinować. Teoretycznie da się założyć inne felgi, ale nie jest to rozwiązanie budżetowe. W tym rozmiarze trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu kilku tysięcy złotych. I tu wchodzą ci bardziej zdesperowani, którzy szperają po Aliexpressie. Tam, za 868 zł sztuka, da się wyrwać felgi ze stopu aluminium, które – jak twierdzą niektórzy – sprawdzają się naprawdę nieźle. A co ciekawe, wychodzi taniej, jeśli zamawiasz je pojedynczo. Przy czterech sztukach wysyłka przebija cenę czterech wysyłek.

Jak żyć z tym problemem i nie zwariować?
Nie ma tu magii – jeśli już kupisz Omodę, musisz mieć świadomość, że felgi to jej pięta achillesowa. Jedyne, co da się zrobić, to dbać o nie z chirurgiczną precyzją. Zero agresywnej chemii. Tylko delikatne mycie pod ciśnieniem – i to z odpowiedniej odległości. Przesadzisz raz – i może być po estetyce. Jeden z użytkowników wspominał, że po trzech myciach nie może już patrzeć na swoje koła.

Szczerze? Trochę słabo, że tak podstawowy element auta potrafi tak bardzo irytować. W końcu to nie jest jakiś detal ukryty pod maską – felgi są na pierwszym planie, rzucają się w oczy i dopełniają cały design auta. A skoro Omoda stawia na wygląd, tym bardziej powinna dopracować ten aspekt. No ale cóż – znowu: „z czegoś ta cena się bierze”.
Na koniec, bez cukru i wazeliny: Omoda 5 to świetna opcja w swojej klasie cenowej, ale trzeba grać w otwarte karty. Jeśli planujesz zakup – pamiętaj o felgach. Bo choć auto jest ładne i praktyczne, to felgi mogą się okazać twoim prywatnym motoryzacyjnym dramatem. Zwłaszcza jeśli jesteś perfekcjonistą.
Źródło: motofilm.pl






