Największa obawa Polaków przed zakupem chińskiego samochodu? Serwis. Bo słyszeli, że z dostępnością części jest dramat. Albo że tych części po prostu nie ma. Niektórzy nadal są przekonani, że w Polsce nikt nie potrafi naprawić chińskiego auta. Prawda, jak zwykle, leży pośrodku – są marki, których naprawdę nie trzeba się bać. Przykład? Serwisanci Omody wspięli się na wyżyny, by rozwiązać problem jednego z właścicieli chińskiego SUV-a za 115 500 zł.
Serwis Omody zrobił wszystko, żeby pomóc klientowi. I się udało
Jak myślisz – do czego zdolni są serwisanci, by rozwiązać problem kierowcy? Różni ludzie mają różne doświadczenia. Niektórzy miesiącami jeżdżą z jedną usterką od serwisu do serwisu – bez efektu. Ale są też takie marki, które poważnie traktują każde zgłoszenie. Zwłaszcza teraz, kiedy PR i zadowolenie klienta są kluczowe w budowaniu zaufania.
Zobacz również

Jeden z polskich użytkowników Omody 5 opisał w sieci swoją historię. W jego aucie trzeszczała kierownica. Wielu uznałoby to za kolejny „dowód na chińską jakość” – ale nie tym razem. Właściciel pojechał do polskiego serwisu Omody, by rozwiązać problem. I co zrobił serwis?
Przez miesiąc dochodzili do przyczyny. Tak – aż tyle to trwało, ale nie bez powodu.
Serwis przez te 30 dni… rozebrał drugą Omodę, by porównać wszystkie (!) elementy układu kierowniczego z wadliwym egzemplarzem. I wtedy wyszło szydło z worka – fabryka pomyliła kolejność podkładek przy śrubie między wspornikiem kolumny a samą kolumną kierownicy. Niby drobiazg, ale powodował uporczywe trzaski.

Gdyby nie upór mechaników i trzymanie się procedur gwarancyjnych, tego problemu po prostu nikt by nie ruszył. Przypomnijmy, że Omoda oferuje 7-letnią gwarancję z limitem do 150 tys. km.

Omoda coraz mocniej rozpycha się w Polsce
Omoda – przynajmniej na razie – nie ignoruje żadnych zgłoszeń dotyczących ich samochodów. Częściowo wynika to z faktu, że marka ma ambitne plany: chce zostać jedną z najpopularniejszych w Polsce i osiągnąć sprzedaż 30 tysięcy samochodów rocznie (wliczając SUV-a Jaecoo).
Na razie wszystko wskazuje na to, że Chińczykom nad Wisłą idzie całkiem nieźle. W pierwszym kwartale 2025 roku zarejestrowano 2395 aut tych marek – a mówimy o zaledwie dwóch modelach, i to w cenach grubo przekraczających 100 tys. zł.
Wkrótce oferta się rozszerzy – jeszcze w tym roku do gamy dołączą cztery nowe modele, w tym budżetowy SUV C3, który może mocno zamieszać w segmencie aut do 100 tys. zł.
Źródło: motofilm.pl, Facebook







