Luksusowy SUV z mocnym, a jednocześnie bardzo ekonomicznym silnikiem to już nie tylko oferta dla najbogatszych. Jeszcze 5-7 lat temu, aby stać się właścicielem takiego pojazdu – zwłaszcza z Japonii – trzeba było zostawić majątek u dealera. Obecnie za kompletnie wyposażony egzemplarz Lexusa NX w najmocniejszej wersji, ze zniżką, zapłacimy 255 500 zł brutto. Co ciekawe, za 7500 zł więcej można wyjechać z salonu znacznie lepszą wersją, oferującą o wiele niższe spalanie i 66 KM więcej. Najlepsze jednak jest to, za ile można mieć SUV-a o podobnej mocy z Chin.
Lexus NX jako rewelacyjna alternatywa dla Audi i Mercedesa
Przyjrzyjmy się, co dokładnie oferuje Lexus. W promocji znajdują się dwie wersje – NX 350h i NX 450h. Pierwsza z nich kosztuje 255 500 zł, a za drugą trzeba zapłacić 263 000 zł (-54 900 zł od ceny katalogowej). Różnica w cenie nie jest duża, więc nie warto się długo zastanawiać. Dlaczego? Oba modele różnią się znacząco. NX 450h to hybryda typu plug-in, która pozwala na pokonanie ponad 90 km w trybie elektrycznym. Dzięki temu średnie zużycie paliwa na 100 km wynosi jedynie… 1,0 l. W tańszej wersji, będącej zwykłą hybrydą, zużycie paliwa wynosi około 6,5 litra na 100 km.
Zobacz również
Toyota Corolla 2026 ma nowe, niższe ceny, bo Skoda Octavia depcze jej po piętach
Polacy ruszyli po te 7-osobowe SUV-y. Sprzedaż idzie w setki, bo Chery przekonuje wykończeniem i spasowaniem
Polacy zamawiają go w ciemno, choć znają tylko orientacyjną cenę. Na żywo Jaecoo 8 jest jeszcze masywniejszy niż na zdjęciach
Co więcej, 450h generuje łącznie 309 KM, a zwykła hybryda 243 KM. Ta różnica przekłada się na osiągi: 6,3 sekundy do setki w przypadku droższego modelu, w porównaniu do 7,7 sekundy w tańszym. I to wszystko – proszę państwa – za jedyne 7500 zł więcej. Dodatkowo, hybryda plug-in nie zabiera przestrzeni w bagażniku – oba modele oferują 545 litrów pojemności.
To wszystko sprawia, że konkurencyjne Audi Q5 i Mercedes GLC tracą swoje argumenty. Audi Q5, sensownie skonfigurowane z systemem PHEV o mocy 299 KM, kosztuje „od ręki” 293 080 zł (katalogowo jeszcze więcej). To nie tylko drożej, ale i gorzej pod względem wyposażenia oraz pojemności bagażnika (465 litrów). W Audi trudno też liczyć na jakieś rabaty, bo marka chce być teraz „uber premium”.

Mercedes za model GLC z napędem PHEV o mocy 313 KM również liczy sobie sporo – minimum 320 tys. zł za „golasa”. Dodając kilka dodatków, cena może przekroczyć 350 tys. zł. Oferuje też jedynie 395 litrów pojemności bagażnika.
Chcesz hybrydę plug-in o podobnej mocy, ale w znacznie niższej cenie? Proszę bardzo
Polski rynek oferuje co najmniej trzy interesujące propozycje samochodów, które przewyższają mocą Lexusa. Jaecoo 7 Super Hybrid dysponuje układem napędowym o mocy 347 KM – jest dobrze wykonany, a jego cena, nawet bez rabatów, wynosi zaledwie 159 900 zł. Jednak maksymalna moc nie przekłada się na osiągi – czas przyspieszenia do setki wynosi aż 8,7 sekundy.
Inny chiński model, MG HS w wersji Exclusive, kosztuje 165 600 zł. Jego układ napędowy generuje 339 KM, a czas przyspieszenia do setki to zaledwie 6,9 sekundy.
Bardzo ciekawą propozycję ma również BYD. Model Seal U DM-i to najszybszy z wymienionych, z czasem przyspieszenia do setki w 5,9 sekundy, ale też najmniej pakowny. Wygrywa jedynie z Mercedesem, oferując 425 litrów pojemności bagażnika. Kosztuje 169 900 zł.

Rynek zmienił się tak bardzo w ostatnich miesiącach – na korzyść klienta, że ponad 300-konnym SUV-em można jeździć za niewyobrażalnie niskie pieniądze. Skoro nawet Lexus tak znacząco obniżył cenę swojego świetnego przecież modelu, to można wnioskować, że ludzie przekonują się do propozycji z Państwa Środka. W dodatku Chińczycy mocno rozwinęli technologię hybryd typu plug-in, do tego stopnia, że wkrótce takie samochody będą w stanie przejechać 300-400 kilometrów w trybie elektrycznym, oferując łączny zasięg przekraczający 2000 km.
Źródło: motofilm.pl



