Gdy Mitsubishi ogłosiło cenę nowego Outlandera, muszę przyznać, że byłem dość zaskoczony jej wysokością. Ale dopiero teraz jestem w prawdziwym szoku, bo okazuje się, że za te same pieniądze można kupić 3-letnie Porsche Taycan 4S z 530 KM pod maską. I to wcale nie jest egzemplarz z USA, ale auto z polskiego salonu, które miało dwóch właścicieli i przejechało od nowości tylko 85 tys. km. Brzmi jak niezły deal, prawda?
Mitsubishi odleciało w kosmos
Miałem Outlandera prywatnie – model z 2008 roku. Bardzo dobrze wspominam to auto, zwłaszcza za sprawą świetnego silnika Diesla pod maską. Pamiętam, że wtedy można było je kupić za około 95-100 tys. złotych. A dzisiaj? Występuje wyłącznie wersja hybrydowa typu plug-in o mocy 306 KM, której cena zaczyna się od… minimum 259 990 zł. Nie będę się tu rozpisywał, co ma, a czego nie ma, bo szerzej opisałem to we wcześniejszym artykule. Pomijam też fakt, że takie MG HS pHEV, które jest mocniejsze i także hybrydą plug-in, kosztuje o 100 tys. zł mniej.
Zobacz również

Prawie nowe Porsche za pół darmo
Prawdziwym szokiem jest to, co można kupić za niemalże tę samą kwotę. Okazuje się, że za podobne pieniądze można nabyć 3-letniego czarnego Taycana 4S o mocy 530 KM. Wielokrotnie jeździłem tym elektrykiem w różnych wersjach i uważam, że to jedno z najbardziej wydajnych aut elektrycznych. Ten egzemplarz ma baterię o pojemności aż 93 kWh, prawie dwa razy więcej niż w nowym elektryku Toyoty.

Myślisz, że to „ulep” z USA? Też tak myślałem, ale takiego można byłoby kupić za jeszcze mniej, nawet w cenie MG. Egzemplarz, który przykuł moją uwagę, został kupiony w polskim salonie, był serwisowany w ASO i miał tylko dwóch właścicieli. Sprzedawca deklaruje jego bezwypadkowość i odda go za 260 tys. złotych. Przebieg to niecałe 85 tys. km.
Co wybierasz?
Oba samochody pomieszczą pięć osób (4+1 w Porsche). Outlander nie oferuje opcjonalnie wersji 7-osobowej. Taycan, mimo swojej sportowej natury, także poradzi sobie w miejskich warunkach – ma pneumatykę, które w razie potrzeby pozwala podnieść przód, by pokonać wyższe przeszkody. Oba auta mają napęd na cztery koła, więc nie będą miały problemu w trudnych warunkach pogodowych. Jednak napęd w Porsche jest zdecydowanie lepszy, szybszy i bardziej skuteczny. Nie oczekuj, że Outlander będzie dobrym zawodnikiem w terenie – choć wygląda masywnie, ma tylko 19 cm prześwitu. Jeśli zależy Ci na samochodzie do jazdy po nieutwardzonych drogach, jest wiele innych, tańszych i lepszych opcji.

Jeśli dyskwalifikujesz Porsche tylko dlatego, że jest elektryczne, na pewno nim nie jeździłeś. Taycan spokojnie przejedzie 400 km, „jadąc całkowicie normalnie”, a dzięki technologii 800V, może się naładować błyskawicznie – z mocą ponad 200 kW przy użyciu szybkiej ładowarki. Oczywiście, są elektryki, które nie spełniają oczekiwań, jak Honda e:Ny1, ale w przypadku Porsche naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń.
Przyszło nam żyć w czasach, w których porównujemy ceny nowego Outlandera do 3-letniego Porsche. To naprawdę zmienia perspektywę na to, co można dostać za daną kwotę. Dla mnie wybór jest prosty. Elektryczne Porsche nie tylko sprawdzi się w roli rodzinnego samochodu, ale jest też zdecydowanie ciekawszą propozycją. Pomijając osiągi, poziom wykończenia to dwie zupełnie różne klasy.

Źródło: motofilm.pl






