Grupa Stellantis nie zamierza dokładać do interesu. Wśród czternastu wielkich marek, które posiada w swoim portfolio, część może zostać zamknięta. Poważnie zagrożone są marki, które przynoszą straty lub nie generują zysków. Na pierwszy ogień mają pójść Lancia i DS. Należy jednak zaznaczyć, że są to tylko spekulacje.
Stellantis to potężny francusko-włosko-amerykański koncern motoryzacyjny
Grupa Stellantis powstała zaraz po pandemii koronawirusa w 2021 roku. W skład Stellantisa wchodzi aż 14 znanych marek samochodowych. Są to (kolejność bez znaczenia): Citroen, Fiat, Opel i jego brytyjska pochodna Vauxhall, Peugeot, Abarth, Ram, Dodge, Chrysler, Jeep, Lancia, DS Automobiles, Alfa Romeo i Maserati.
Zobacz również
Legenda 4×4 jest dziś rodzinnym SUV-em z hybrydą i automatem za 87 900 zł. Opel Frontera ponownie potaniał
Niezawodna jak Toyota, a kosztuje tyle co benzynowa Omoda 5. Hybrydowa Kia za 107 900 zł to obecnie jeden z najbardziej rozsądnych SUV-ów na rynku
Rodzinny SUV z Europy potaniał ze 168 tys. zł do 123 tys. zł. Toyota RAV4 czuje oddech na plecachNierentowne marki z powyższej listy mogą zostać zlikwidowane. Takie zmiany zapowiedział dyrektor generalny Stellantisa, Carlos Tavares: „Jeśli nie zaczną zarabiać pieniędzy, zamkniemy je”.
Tavares nie wymienił przy tym konkretnych marek, które są zagrożone. Dodał jednak, że Stellantis „nie może sobie pozwolić na marki, które nie zarabiają”.
Według naszych informacji, na liście zagrożonych likwidacją są najbardziej dwie marki – Lancia i DS. Ta pierwsza nie jest od wielu lat oferowana w Polsce, ale ta druga od samego początku powstania jest dostępna dla polskich klientów. Nieoficjalnie mówi się także o możliwości sprzedaży Maserati pod skrzydła Ferrari. Nie wiadomo też, jak potoczą się dalsze losy Dodge’a i Chryslera. W świecie elektryfikacji obie te marki nie kojarzą się raczej z ekologią. W dodatku Chrysler ma w amerykańskiej ofercie tylko jeden stary model – Pacifica.

Niepokojące zapowiedzi najbardziej przeżywają fani Alfy Romeo. Ta włoska marka ma oddanych fanów na całym świecie, ale nie przynosi takiego zysku, jakiego można by oczekiwać. Wystarczy porównać ją do konkurencji w postaci Cupry, która odniosła ogromny sukces sprzedażowy w całej Europie i nie zamierza oddać korony.
Miało wyjść inaczej
Nowe zapowiedzi dyrektora Stellantis przeczą temu, co mówił po fuzji grup PSA i Fiat Chrysler. Wówczas, po finalizacji transakcji, wszystkie marki miały być doinwestowane przez najbliższe 10 lat. Minęły 3 lata, a już pojawiają się sygnały o możliwym zamknięciu niektórych z nich.
Nowy SUV z Włoch powalczy z Porsche Cayenne. Jego przewagą może być dużo lepsza cena
Stellantis, czwarty największy producent samochodów na świecie, jest również grupą z największą liczbą marek w swoim portfolio. Zarządzanie tak dużą liczbą marek okazuje się trudnym wyzwaniem. Akcje grupy spadły w tym roku aż o 22% po bardzo słabych wynikach finansowych za pierwszy kwartał. Drastycznie spadł również zysk netto, który zmniejszył się prawie o połowę w porównaniu do ubiegłego roku.
Aktualizacja 03.09.2024: Stellantis oświadczył, że zrezygnowano z planów sprzedaży lub likwidacji marek.
Źródło: Reuters



