Nikt nie ma takiego Bugatti jak on. Dał za nie 50 mln zł i jest “na Ty” z ubezpieczycielem (wideo)

Wydając na samochód naprawdę ogromną górę pieniędzy, właściciele zazwyczaj trzymają później te auta pod kocem. Traktują je jako inwestycję i czekają na wzrost wartości.

I mówiąc „górę pieniędzy” mamy na myśli kwoty rzędu dziesiątków milionów złotych. Wyjechanie takim wozem na drogi publiczne musi się wiązać z ogromnym stresem.

Facet kupił Bugatti i zajechał w weekend na MOP przy autostradzie. “No to zrobił show” (wideo)

Na szczęście są też kierowcy, którzy aż tak bardzo się tym nie przejmują. Dzięki nim możemy w „naturalnym środowisku” oglądać naprawdę niezłe perełki.

Jednym z doskonałych przykładów jest auto, które zobaczysz na załączonym nagraniu wideo. Autorowi filmu udało się przyłapać na ulicach Zurychu jedyne na świecie Bugatti La Voiture Noire.

Model ten pierwotnie miał trafić w ręce Ferdinanda Piecha, ale niestety nie zdążył on go odebrać, gdyż odszedł z tego świata. Bugatti trafiło jednak do członka jego rodziny.

Producent oficjalnie podał, że model La Voiture Noire wyceniono na 11 milionów euro, czyli około 50 milionów złotych. Ubezpieczyciel musi zaciskać zęby gdy dowiaduje się, że auto wyjechało z bezpiecznego garażu na miasto.

Nie boi się wciskać gazu w jedynym Bugatti na świecie. “Idzie autostradą jak przecinak” (wideo)

La Voiture Noire bazuje na technologii Bugatti Chirona. Mamy tu do czynienia z 8.0 litrowym silnikiem W16, który generuje 1500 koni mechanicznych. Aż żal z tego nie skorzystać.