Tak wygląda Passat po “awarii” przy 200 km/h

Ograniczenia prędkości obowiązujące na drogach sprawiają, że kierowcy mają większe szanse na zminimalizowanie skutków wypadków. Często „głupie” 10 km/h robi wielką różnicę w długości hamowania awaryjnego.

Nie wszyscy niestety potrafią to zrozumieć i rozpędzają się swoimi samochodami do dużo wyższych prędkości. Później tego mocno żałują, oglądając wrak auta, którym się rozbili.

Na załączonym nagraniu wideo możesz zobaczyć Volkswagena Passata, a właściwie coś, co było nim jeszcze kilkanaście godzin wcześniej. Z pewnych perspektyw trudno rozpoznać markę i model.

Ile kosztuje nowy Volkswagen Passat (2024)? Wersja z silnikiem 1.5 wyceniona na 163 tys. zł

Po zbliżeniu na licznik możemy zobaczyć, że wskazówka prędkościomierza zatrzymała się w okolicach 200 km/h. Kierowca, który przeżył ten wypadek, powinien się cieszyć, że udało mu się ujść z życiem.

Mamy nadzieję, że będzie to dla niego nauczka i już nigdy więcej nie rozpędzi się tak mocno. A przynajmniej nie na drodze publicznej, na której stwarza zagrożenie nie tylko dla siebie, ale również innych kierowców.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Çılgın Şoförler (@cilginsoforler)