Lamborghini Huracan STO pożarty przez ogień. “Zaczęło się od niewinnej stłuczki” (wideo)

Czasami nawet stosunkowo niegroźna kolizja może się skończyć całkowitym zniszczeniem samochodu. Przekonał się o tym właściciel włoskiego supersamochodu, którego zobaczysz na załączonym nagraniu wideo.

Na ulicach czeskiej Pragi doszło do stłuczki. Jeden z kierowców najechał na tył Lamborghini Huracana STO. Panowie po chwili zjechali na pobocze, aby spisać oświadczenie.

Wymuszenie pierwszeństwa i kolizja zakończona pożarem auta. “Świetna” akcja gaśnicza (wideo)

Niestety, nagle w komorze silnika pojawił się ogień. Któryś z rozgrzanych elementów musiał po uderzeniu dotknąć jakąś część z kompozytu. Płomienie dość szybko się rozprzestrzeniły.

Efekt pożaru możesz zobaczyć na nagraniu. Niestety, cała tylna część samochodu do niczego się już nie nadaje. Mamy nadzieję, że właściciel odpowiednio ubezpieczył swoje Lambo.

Tak szalał swoim M5, że doszło do pożaru. Zamiast uciec z auta zaczął przyspieszać (wideo)

Za napęd w tym wariancie Huracana odpowiada 5.2 litrowy silnik V10 o mocy 640 koni mechanicznych. Trafiają one na tylną oś, dzięki czemu czas przyspieszenia od 0 do 100 km/h wynosi 3,0 sekundy.