Zignorował ograniczenie i wpadł w poślizg. Przed dachowaniem uratowała go latarnia (wideo)

Ograniczenia prędkości obowiązujące na drogach nie są ustalone bez powodu. Jazda z dozwoloną szybkością ma zapewnić bezpieczeństwo w miejscach, które potrafią zaskoczyć kierowców.

Jak bardzo jest to ważne przekonał się kierowca Suzuki Grand Vitary, który zamierzał wjechać na autostradę A4 w okolicy Łagiewnik. Niestety, ostatecznie tam nie dotarł.

Na łuku stracił panowanie nad Subaru i dachował w rowie. “A po co do niego zawracać?” (wideo)

Zignorował on znak B-33 ograniczający dozwoloną prędkość do 40 km/h. Złe warunku atmosferyczne spowodowały, że stracił panowanie nad swoim samochodem, który wpadł w poślizg.

Auto zjechało z wysokiej skarpy, uderzając wcześniej tyłem o latarnię. Gdyby nie ona, najprawdopodobniej doszłoby do jeszcze bardziej niebezpiecznego dachowania.

Mechanik stracił panowanie nad Lamborghini podczas jazdy próbnej. “To tylko auto” (wideo)

Niestety nie wiemy jaki był stan poszkodowanych. Mamy nadzieję, że skończyło się jedynie na strachu. Nie lekceważmy ograniczeń prędkości, one zapewniają nam bezpieczną jazdę.