Ananas z BMW M8 musiał “dać czadu” przed kamerą. “Gość z Ferrari zacisnął zęby” (wideo)

Prowokowanie posiadaczy samochodów sportowych do popisywania się przed kamerą nie jest najlepszym pomysłem. Nigdy nie wiemy, jakimi umiejętnościami może się pochwalić dany kierowca.

Chęć pokazania się może być naprawdę wielka, a wtedy zdrowy rozsądek niestety zanika. Wywołuje to nierzadko bardzo niebezpieczne sytuacje na drogach.

Popis BMW M5 nie poszedł po jego myśli. “Innym razem może skończyć na chodniku” (wideo)

Jedną z nich możesz zobaczyć na załączonym nagraniu. Posiadacz BMW M8 Competition chciał się popisać przed spotterami. Zdecydował się na spalenie gumy w centrum miasta.

Podwójnie turbodoładowany silnik V8 o pojemności 4.4 litra bez problemu sprawi, że trakcja na tylnej osi po prostu nie będzie występowała. 625 koni mechanicznych i 750 niutonometrów momentu obrotowego robią swoje.

Samochód ten, dzięki zastosowaniu napędu na cztery koła xDrive, potrafi rozpędzić się od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,3 sekundy. Jego prędkość maksymalna to natomiast 305 km/h.

Miał być “Lauć kontrol”, a jest zmielony napęd. Nie popisał się swoim BMW M240i (wideo)

Kierowca niestety nie za bardzo zapanował nad niemiecką bestią. Naprawdę niewiele brakowało, żeby bawarka wylądowała na zaparkowanym przy drodze Ferrari 488 GTB.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez #DailyFuelUp ⛽️ (@dailyfuelup)