Skodą Rapid uderzył w Toyotę RAV4, ale obiecał, że zostawi kontakt. “A to kłamczuszek!” (wideo)

Każdy z nas jest człowiekiem i każdemu z nas mogą się przytrafić błędy. Oczywiście zdarzają się one również za kierownicą, ale niestety nie każdy ma odwagę, żeby się przyznać.

Jedną z takich właśnie osób jest bohater załączonego nagrania wideo. Podczas manewru zawracania swoją Skodą Rapid uderzył on delikatnie w zaparkowaną przy drodze Toyotę RAV4.

Nie przyjął mandatu po stłuczce. W sądzie wydał dużo więcej. “Król się bawi, złotem płaci” (wideo)

Świadkiem tego zdarzenia był autor nagrania, który zauważył, że sprawca udaje że nic się nie stało i po prostu odjeżdża. Postanowił, że straci trochę swojego czasu i go dogoni.

Kiedy to się już udało, uciekinier przyznał, że spanikował. Autor nagrania zasugerował mu, żeby chociaż zostawił kartkę ze swoim numerem za wycieraczką, a na pewno dogada się z właścicielem uszkodzonego auta.

Ten stwierdził, że nie ma kartki ani długopisu, więc poszedł do pobliskiego sklepu aby je uzyskać. Niestety, jak się później okazało, nie zrobił tak, jak obiecał.

Wszystko się wyjaśniło gdy właściciel uszkodzonego auta skontaktował się z autorem nagrania. Ten bowiem zostawił swoje „namiary” za wycieraczką, z informacją o istnieniu materiału wideo.

Gość uderzył Mustangiem w Lamborghini i uznał, że nic się nie stało. Po prostu odjechał (wideo)

Sprawa trafiła na policję i sprawca odpowiedział za spowodowanie kolizji i ucieczkę z jej miejsca. Z pewnością nie była to przyjemna kara, ale za swoje błędy trzeba płacić. Myślał, że ujdzie mu to na sucho.