“No już, otrąbiłeś. A teraz do psychiatry.” Polak z kamerką chciał zabłysnąć w Internetach (wideo)

Wideorejestratory to świetne narzędzie do nagrywania sytuacji na drodze. W niektórych przypadkach ciężko o jednoznaczne wskazanie winnego, więc taki film pozwala później na dokładną analizę zachowań.

Niestety, niektórzy kierowcy montując w swoim aucie takie urządzenie, zaczynają na siłę wymuszać problemy. Chyba po prostu chodzi im o to, aby ktoś zauważył ich film w sieci.

Po nagraniu z wideorejestratora policja ukarała nie tego, co trzeba. I to po 10 miesiącach (wideo)

Jeden z przykładów możesz zobaczyć na załączonym nagraniu. Właściciel wideorejestratora uznał, że kierowca Opla Astra w bardzo niebezpieczny sposób wymusił na nim pierwszeństwo.

Postanowił go „strąbić” i porozmawiać z nim chwilę przez szybę. Oczywiście nie zapomniał wspomnieć o kamerce i nagraniu, które „ewidentnie” wskazuje winę gościa z Astry.

Miglanc z BMW chciał wyłudzić odszkodowanie. Posmutniał, gdy zobaczył kamerkę (wideo)

Tego typu niepotrzebnych zajść jest niestety coraz więcej. Owszem, kamerka to świetne narzędzie i zalecamy zakup takiego urządzenia do własnego auta, ale należy później zapomnieć o jej istnieniu i jeździć w normalny sposób, bez wymuszania takich nieistotnych sytuacji tylko dla „fejmu” w sieci.