Już nie poszpanuje swoim Ferrari. Zatopił czarną Californię w “dużej kałuży” w Warszawie (wideo)

Ulewne deszcze często powodują spore utrudnienia w ruchu. Niektóre fragmenty dróg zalane są dość mocno wodą i przejazd nimi nie zawsze jest możliwy.

Niektórzy kierowcy podejmują ryzyko i próbują przejechać przez takie miejsca. Tym razem, swojego szczęścia spróbował właściciel Ferrari California poruszający się po Warszawie.

Teraz już wie, że to nie był dobry pomysł. Woda narobiła szkód na kilkanaście tysięcy (wideo)

Niestety, włoskie auto poddało się podczas tej próby. Ferrari było już przy samym końcu „przeprawy”, i nagle z końcówek układu wydechowego wyleciał biały dym i samochód stanął w miejscu.

Doszło do zalania jednostki napędowej, co będzie się wiązało z bardzo wysokimi kosztami naprawy. Pod maską pracuje tam 4.3 litrowy silnik V8, który generuje moc 460 koni mechanicznych.

Co za typ! Przejechał Fordem GT przez ogromną kałużę. Nie żałował superauta (wideo)

Kiedy auto jeszcze działało, potrafiło rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 3,9 sekundy i osiągnąć prędkość 310 km/h. W obecnym stanie osiągi są zależne tylko i wyłącznie od jednostki napędowej lawety.