Chciał pokazać co potrafi jego “Lambordżini”. Skasował Huracana już po 5 sekundach (wideo)

Istnieje wiele sposobów na popisanie się swoim samochodem. Jedną z bardziej efektownych i lubianych przez niektórych kierowców czynności jest palenie gumy czy kręcenie bączków.

Oczywiście nie każdemu to imponuje, a już na pewno nie jest dozwolone na drogach publicznych. Zdarzają się jednak pewne okoliczności, w których możemy to robić do woli.

Polak odebrał wymarzone BMW M8. Spalił gumę tuż za progiem salonu. “Co za wieśniak” (wideo)

Na niektórych zlotach czy imprezach motoryzacyjnych organizatorzy udostępniają specjalnie przygotowany plac. Każdy chętny może tam wjechać swoim autem i „narobić dymu”.

Mogłoby się wydawać, że jest to bezpieczne i trudno o uszkodzenie samochodu lub stworzenie zagrożenia dla kibiców. Właściciel Lamborghini Huracana przekonał się, że to nie takie oczywiste.

Gdy otrzymał znak do ruszenia, wcisnął gaz do dechy i rozpoczął swoje „show”. Niestety, bardzo szybko je skończył uderzając po chwili tylną częścią nadwozia w ogrodzenie.

Przez chwilę myślał, że nic wielkiego się nie stało. Wysiadając ze swojego Lamborghini zauważył jednak, że jedno z kół nadaje się w całości do wymiany. Nie tylko opona, ale również felga została mocno uszkodzona.

Zabronili mu palić gumę na zlocie. Gość z M3 był taki nakręcony, że wymyślił jak to zrobić (wideo)

Za napęd w Lamborghini Huracanie odpowiada 5.2 litrowy silnik V10. W zależności od wariantu może on produkować od 580 do 640 koni mechanicznych. Trafiają one na wszystkie koła, lub wyłącznie na tylną oś.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Supercar Fails (@supercar.fails)