Silnik mu się “skończył” przy 349 km/h, ale się nie przejął. “Chociaż mam dobry pomiar” (wideo)

W świecie miłośników motoryzacji możemy trafić na wiele osób, które uwielbiają tuningować swoje samochody. Czasami są to tylko delikatne modyfikacje, a czasami widać, że ktoś idzie „na grubo”.

Właściciel widocznego na załączonym nagraniu wideo Cadillaca CTS-V postanowił trochę pogrzebać pod maską. Seryjna moc 564 koni mechanicznych, generowana przez 6.2 litrowe V8 po czasie mu nie wystarczała.

Chciał przyszpanować swoim Mercem AMG po tuningu. Coś wymknęło się spod kontroli (wideo)

Ostatecznie, po wielu próbach i ogromie wydanej gotówki, udało się mu uzyskać moc 1300 koni mechanicznych. Taki potencjał trafiający na tylne koła potrafi siać spustoszenie.

Niestety, jak to zazwyczaj bywa przy tego typu projektach, bardzo łatwo o usterkę. Tym razem wystąpiła ona w bardzo nieodpowiednim momencie, bowiem podczas próby osiągnięcia prędkości maksymalnej.

Wjeżdżając na niemiecką autostradę gość wcisnął gaz do dechy. Wskazówka prędkościomierza wyskalowanego do 200 mil na godzinę (320 km/h) stała się w pewnym momencie bezużyteczna.

Na szczęście w aucie zamontowano pomiar GPS, który bez problemu pokazał faktyczną prędkość. Przy 349 km/h szarpnęło silnikiem i odmówił on posłuszeństwa.

Golfiarz przesadził z zabawą w tuning. “Zamiast dźwięku silnika słychać tylko strzały” (wideo)

Na osłodę dla właściciela, udało mu się uzyskać świetny pomiar przyspieszenia. Rozpędzenie się od 200 do 300 km/h zajęło mu tylko 10 sekund.