Nie o taką “precyzję” chodzi w drifcie. Gość oparł się zderzakiem Huracana o krawężnik (wideo)

Precyzja podczas jazdy w poślizgu kontrolowanym to bardzo istotna rzecz. Kierowca Lamborghini Huracana Spyder chyba jednak trochę inaczej zrozumiał tę kwestię.

Na pogardę zasługuje już sam fakt, że postanowił poćwiczyć jazdę bokiem na drodze publicznej. Wybrał do tego jeden z dosyć ostrych zakrętów pod wiaduktem.

Siedzisz sobie spokojnie na „dwójeczce”, aż tu nagle Puk puk. Kto tam? Huracan EVO (wideo)

Wydaje nam się, że Lamborghini widoczne na nagraniu to wariant LP580-2, czyli taki z napędem wyłącznie na tylną oś. Świadczy o tym zachowanie samochodu w poślizgu.

Możemy zatem mówić o 5.2 litrowym silniku V10, który w tym przypadku generuje 580 koni mechanicznych oraz 540 niutonometrów momentu obrotowego. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 3,6 sekundy, a prędkość maksymalna to 319 km/h.

Kierowca w pewnym momencie trochę przesadził i stracił panowanie nad autem. Włoski supersamochód powędrował przednim zderzakiem w stronę pobocza. Gość miał jednak wielkie szczęście.

Porsche 911 GT3 czy Lamborghini Huracan EVO RWD? Który z nich daje więcej frajdy? (wideo)

Prześwit Huracana pozwolił na „wsunięcie” się auta na krawężnik. Mało brakowało, a ze zderzaka Huracana nic by nie zostało. No nie o taką „precyzję” chodzi w driftingu.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Supercar Fails (@supercar.fails)