Gość z Nissana 370Z nie był tego świadomy. Driftował dalej mimo pożaru samochodu (wideo)

W profesjonalnych zawodach jazdy w poślizgu kontrolowanym biorą udział najbardziej doświadczeni zawodnicy. Budują oni w swoich garażach maszyny, które służą tylko i wyłącznie do jednego celu.

Mają one zapewnić kierowcy jak najłatwiejsze pokonanie bokiem wyznaczonej trasy i pozwolić mu na zachowanie jak największej kontroli. Często ważna jest precyzja przejazdu obok przeszkód.

Wleciał Audi S8 w ścianę bo zachciało mu się driftów. “Jak słoń w składzie porcelany” (wideo)

Istotny jest również aspekt zadowolenia publiczności efektownością swojego driftu. Gęste kłęby białego dymu spod tylnych kół to coś, co kochają kibice.

Zawodnik z Nissana 370Z, którego zobaczysz na załączonym nagraniu wideo, niestety czegoś nie dopilnował. W pewnym momencie jego tylne opony zaczęły płonąć.

Mimo to kontynuował swój przejazd, bo zapewne nie miał pojęcia, że w aucie pojawił się ogień. Niestety płomienie rozprzestrzeniły się szybko na elementy karoserii, co już było zauważalne dla kierowcy.

Ćwiczył driftowanie na parkingu pod sklepem. Zbladł gdy za rogiem zauważył radiowóz (wideo)

Mamy nadzieję, że po dotarciu na metę udało mu się szybko opuścić Nissana bez żadnych obrażeń. Auto z pewnością mocno ucierpiało, ale nie wiemy czy udało się je później naprawić.