Biznesmenowi w różowej koszuli skończyło się paliwo w Ferrari. Musiał wołać o pomoc (wideo)

Każdemu może się zdarzyć, że podczas jazdy zabraknie nam paliwa. Czasami będzie to zwykłe gapiostwo, innym razem awaria wskaźnika poziomu benzyny, a w niektórych przypadkach nawet wystarczą spore emocje.

Szczególnie, kiedy wsiądziesz za kierownicę wymarzonego samochodu, takiego jak Ferrari. Zapominasz wtedy o najprostszych rzeczach i wyłączasz racjonalne myślenie.

Tak się zajarał jazdą Lamborghini Huracanem, że zapomniał sprawdzić ile ma paliwa (wideo)

Właściciel Ferrari Portofino najadł się trochę wstydu przy ruchliwej ulicy w Kapsztadzie w Republice Południowej Afryki. Tam tego typu auta przyciągają wzrok jeszcze bardziej.

Mężczyźnie zabrakło paliwa i musiał się zatrzymać na poboczu. Z pomocą przyszedł lokalny mechanik, który próbował wpompować benzynę do baku.

Wyglądało to dosyć zabawnie. Z pewnością nie było to wymarzone rozpoczęcie dnia dla biznesmena w różowej koszuli. Teraz już nigdy nie zapomni zatankować swojego auta.

Ferrari Portofino to chyba jeden z najbardziej oszczędnych modeli tej marki. Pod maską skrywa się 3.9 litrowy silnik V8 Biturbo, który generuje moc 600 koni mechanicznych.

Wnętrze Rollsa tak go odizolowało, że zapomniał o najprostszej rzeczy. Najadł się wstydu (wideo)

Producent deklaruje średnie spalanie w cyklu mieszanym na poziomie 10,7 litra na każde 100 kilometrów, co nie jest dramatycznym wynikiem jak na samochód przyspieszający do 100 km/h w 3,5 sekundy.