Pusty parking skusił go do spalenia gumy swoim Subaru. Niestety, auto wróci na lawecie (wideo)

Pusty parking kusi niektórych kierowców do sprawdzenia potencjału swojego samochodu. Szczególnie wtedy, gdy z nieba spadnie trochę śniegu lub deszczu. Wtedy nawierzchnia pozwala na lepsze poślizgi.

Właściciel Subaru Imprezy STI znalazł takie miejsce pod lokalnym supermarketem. Poprosił kumpla, żeby uwiecznił telefonem popisy, które zaplanował.

Subaru STI bez głośnego boksera? Elektryczna przyszłość japońskiej marki jest już bardzo blisko

Już pierwsza próba poślizgu niemalże skończyła się na latarni. Na szczęście udało mu się ją ominąć i nadal korzystać z mocy 280 koni mechanicznych, produkowanej przez 2.5 litrowego boksera.

Po chwili udało mu się rozpocząć proces kręcenia bączków. Japoński sedan, mimo napędu na cztery koła, robił to dosyć ochoczo. Niestety, tylko przez pewien czas.

Atak zimy spowodował, że gość z Subaru z ochotą wyjechał na drogi. “Gaz w podłodze” (wideo)

Kilka kółek później można było usłyszeć świst, po czym silnik przestał pracować. Chyba trzeba będzie poszukać nowej jednostki napędowej i odstawić auto do warsztatu na dłuższy czas.