Gość z Urusa musiał prosić kolegów o pomoc. “Nawet traktor by tędy nie przejechał” (wideo)

Niektórzy posiadacze samochodów typu SUV mogą myśleć, że skoro ich auto ma zwiększony prześwit i napęd na cztery koła, to od razu czyni z niego terenówkę.

Próbują wtedy czasami wjeżdżać w miejsca, w których najzwyczajniej w świecie ich fura sobie nie poradzi. W takich momentach zazwyczaj trzeba będzie poprosić o pomoc.

Zabrał swojego SUV-a na kąpiel błotną. Napęd Quattro w Audi łatwo się nie poddawał (wideo)

Tym razem padło na gościa z Lamborghini Urusa. Nie zrozumiał on, że na drogowych oponach nie będzie miał żadnych szans na przejażdżkę po zabłoconym polu. Warte ponad milion złotych Lambo utknęło.

Z pomocą przyszli znajomi, którzy mieli do dyspozycji prawdziwą terenówkę w postaci Land Rovera Defendera pierwszej generacji. Wystarczyło tylko podpiąć linkę i wyciągnąć włoskie auto z potrzasku.

Land Rover Defender
Land Rover Defender

Właściciel Land Rovera nie mógł się powstrzymać od ukąśliwych komentarzy w stronę posiadacza Urusa i jego auta. Lambo może i ma świetny napęd, ale zdecydowanie nie jest samochodem terenowym. A już na pewno nie na tego typu oponach.

Autor nagrania naśmiewa się z głupoty kierowcy Lamborghini. Uważa, że nawet traktor miałby problem z przejechaniem przez ten fragment pola.

Nie da się wjechać wyżej. Lamborghini Urusem zdobyli wysokość obozu na Mount Everest

650 koni mechanicznych i 850 niutonometrów momentu obrotowego sprawdza się doskonale na asfalcie. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje mu tylko 3,6 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 305 km/h.