Czarnym Mercedesem CLS AMG poszedł bokiem przed kamerą. Po kamieniach i poboczu (wideo)

Nakręcenie efektownego ujęcia z udziałem pędzącego auta wymaga poświęceń i dużych umiejętności kierowcy. Operatorzy kamery często ryzykują zdrowie i życie.

Czasami niemalże wskakują pod koła nadjeżdżającego samochodu, żeby znaleźć się z kamerą jak najbliżej akcji. Koleś, którego zobaczysz na załączonym nagraniu wideo, prawie został zmieciony przez driftującego Mercedesa.

Rozmyślił się w trakcie driftu BMW M4 i zmienił kierunek jazdy. Wyszło perfekcyjnie (wideo)

Celem było nakręcenie CLS-a 63 AMG, który pędzi bokiem zostawiając za sobą kłęby białego dymu. 5.5 litrowy silnik V8 o mocy 557 koni mechanicznych nadał się do tego idealnie.

800 niutonometrów momentu obrotowego w ciągu kilku sekund usmażyło tylne opony. Kierowca o mały włos wyleciał z jezdni, zahaczając jednym z kół o pobocze.

Załadował do swojego CLS-a 63 AMG przelotowy wydech i 700 KM. Dźwięk zwala z nóg (wideo)

Próbując powtarzać podobne ujęcia należy zachować ostrożność. Wystarczy niewielki błąd kierowcy lub potknięcie operatora kamery i może się to skończyć tragicznie.