Po nagraniu z wideorejestratora policja ukarała nie tego, co trzeba. I to po 10 miesiącach (wideo)

Nagranie z wideorejestratora samochodowego może być użyte jako powód do ukarania kierowcy. Wystarczy, że film z przewinieniem wyślesz na policję.

Nie zawsze takie zachowanie ma jakiś skutek, ale czasami zdarza się, że policja przeanalizuje materiał, zidentyfikuje kierowcę i nałoży mandat. Zostaniesz wtedy o tym poinformowany.

Policjant potrącił pieszego na pasach. “Ciekawe, czy kolega od razu wystawił mu mandat?” (wideo)

Autorowi załączonego nagrania wideo nie spodobał się manewr pewnego mężczyzny, kierowcy Audi Q5. Dosyć gwałtownie wjechał on na obwodnicę Trójmiasta i został upomniany klaksonem.

Nie był z tego powodu zadowolony i kawałek dalej postanowił nastraszyć właściciela wideorejestratora, próbując go zepchnąć z drogi. Gość stwierdził, że tego już za wiele.

Wysłał nagranie na policję i po 10 miesiącach (!) otrzymał zawiadomienie o ukaraniu mandatem w wysokości 500 złotych… kobiety. Najwidoczniej na nią był zarejestrowany samochód, a policjanci nie byli w stanie ustalić kto prowadził auto.

Próba wyprzedzenia szeryfa skończyła się zepchnięciem osobówki na pobocze (wideo)

Podawanie innej osoby jest częstym zabiegiem w momencie, w którym sprawca ma już na swoim koncie zbyt dużo punktów karnych. Tutaj jednak ich nie nałożono, więc takie zachowanie nie ma większego sensu.