Wypożyczalnia chciała go wyrolować na 420 000 złotych. Na szczęście wyczuł podstęp (wideo)

Na rynku pojawia się coraz więcej wypożyczalni sportowych i szybkich samochodów. Za kilka stówek możesz przez kilka godzin poczuć się jak właściciel auta, na które zwyczajnie Cię nie stać.

Warto jednak dobrze zapoznać się z regulaminem tego typu firmy. Często wystarczy zrobić małą głupotę, taką jak chociażby przekroczenie prędkości, żeby stracić potężną kaucję.

Wypożyczył Lamborghini na wieczór. Zapomniał, że nie potrafi zrobić w nim jednej rzeczy (wideo)

Tym razem jedna z wypożyczalni chciała zarobić jeszcze więcej, w nieco inny sposób. Jeden z youtuberów wypożyczył niedawno McLarena 620R.

To prawdziwy brytyjski sportowiec, który napędzany jest przez 3.8 litrową jednostkę V8 generującą 620 koni mechanicznych i 620 niutonometrów. Przyspieszenie do 100 km/h trwa tylko 2,9 sekundy.

Niestety, po oddaniu samochodu na karoserii znaleziono kilka odprysków, uszkodzoną przednią szybę, oraz zarysowane felgi. Wypożyczalnia zażyczyła sobie zapłaty 100 000 dolarów, czyli około 420 000 złotych.

Według nich właśnie tyle zostawili w serwisie, gdzie zamontowano nowy zderzak, nową szybę i komplet oryginalnych felg. Kolesiowi, który wypożyczył auto, coś jednak nie pasowało.

Postanowił samemu zapytać właściciela wspomnianego wyżej serwisu, jakie prace zostały wykonane przy McLarenie. Odpowiedź mocno go zaskoczyła. Usłyszał, że nie zrobiono żadnej z czynności, które wymienił.

Miał być efektowny poślizg wypożyczonym Lambo, a będzie bolesna kara pieniężna (wideo)

Można więc podejrzewać, że wypożyczalnia chciała oszukać swojego klienta i zarobić na nim mnóstwo kasy. Z pewnością nie odzyskają już jego zaufania, a nagrania w sieci będą dla nich raczej antyreklamą.