Seryjne Audi S5 było dla niego za słabe. Dorzucił turbosprężarkę do 4.2 litrowego V8 (wideo)

Wolnossące silniki montowane w sportowych czy usportowionych samochodach oferują kierowcom natychmiastową reakcję na wciśnięcie pedału gazu.

Nie ma turbo-dziury, nie musimy czekać aż sprężarka się rozkręci. Wciskamy gaz i odlatujemy do przodu bez żadnej zwłoki czasowej. Zdarza się jednak, że niektórym kierowcom brakuje mocy.

To miał być finezyjny drift na śniegu: straty po popisach kierowcy Audi S5 idą w tysiące (wideo)

Miłośnicy tuningu często stosują zabieg doładowania wolnossącej jednostki napędowej. Wymaga to sporo czasu, wiedzy i oczywiście nakładów finansowych, ale efekty mogą być rewelacyjne.

Postanowił tak zrobić właściciel Audi S5 pierwszej generacji. Pod maską montowano tam seryjnie 4.2 litrową jednostkę V8, która oferowała 354 konie mechaniczne oraz 440 niutonometrów.

Właściciel Audi RS5 przejechał pewnie jak król. Gościu z BMW M3 już ma pełne portki (wideo)

Po zamontowaniu turbosprężarki udało się uzyskać moc około 630 koni mechanicznych na silniku, oraz 520 niutonometrów momentu obrotowego. Zmienił się oczywiście również dźwięk jednostki napędowej, który już w seryjnym wydaniu był genialny.

Dorzucamy jeszcze nagranie z zewnątrz, tam wygląda i brzmi to jeszcze bardziej efektownie.