Dziś taką “eSkę” spotkasz w opłakanym stanie. Wtedy była to nieosiągalna nowość (wideo)

Mercedes Klasy S od zawsze był tą limuzyną, która z każdą nową generacją wprowadzała na rynek mnóstwo rewolucyjnych rozwiązań. To, co pokazano w nowej 'esce’ stawało się powszechne w innych autach dopiero po kilku latach.

W 1998 roku świat ujrzał Klasę S generacji W220. Był to przełom, nad którym zachwycali się również polscy dziennikarze. Dotarliśmy do jednego z archiwalnych nagrań.

Tak Polacy testowali Audi A8 w latach 90. “Skóra wymaga dopłaty. Jakieś 50 milionów” (wideo)

Pochodzi ono z telewizyjnego Magazynu Auto, gdzie w najdrobniejszych szczegółach Mercedesa zaprezentowali nam Jerzy Iwaszkiewicz oraz Antoni Mielniczuk.

Cena prezentowanego Mercedesa Klasy S wynosiła wtedy około 400 000 nowych złotych, czyli około 4 000 000 000 starych złotych. Był to wariant S500, który pod maską skrywał silnik V8.

Dokładniej była to jednostka o pojemności 5.0 litrów, mocy 306 koni mechanicznych i momencie obrotowym wynoszącym 460 niutonometrów. Samochód potrzebował 6,3 sekundy, żeby rozpędzić się do 100 km/h.

Porównali nowego Mercedesa Klasy S z autem, którym uwielbiał jeździć 50 cent i Putin (wideo)

Co ciekawe, już wtedy Mercedes zastosował system odłączania połowy cylindrów. Dzięki temu samochód mógł się pochwalić dużo lepszym spalaniem niż konkurencja ze znaczkiem Audi czy BMW.