Co za wariat! Facet z Nissana GT-R strzela ogniem na autostradzie. Cud, że nic nie spalił (wideo)

Modyfikacje samochodów w celu wywoływania jak największych płomieni wydobywających się z końcówek układu wydechowego to nic nowego. Nawet kilka seryjnych aut to potrafi.

Jednym z nich bez wątpienia jest Lamborghini Aventador. Wystarczy dobrze rozgrzać silnik i po wciśnięciu gazu na postoju za plecami pojawia się ogień.

Zamiast go ostrzec, woleli patrzeć jak płonie Lambo za 3 mln zł. Z auta nic nie zostało (wideo)

Właściciel Nissana GT-R, którego zobaczysz na załączonym nagraniu wideo chyba trochę jednak przesadził. Jego samochód można nazwać miotaczem ognia.

Prawie przez całe 50 sekund, bo tyle trwa film, za tylnym zderzakiem japońskiego supersamochodu było jasno. Kierowca co chwilę wciskał pedał gazu i wywoływał uśmiech na twarzy jadącego obok gościa z kamerą.

Nie mógł się doczekać, żeby McLarenem wjechać do tunelu i postrzelać płomieniami (wideo)

Mamy nadzieję, że nie wpłynęło to w jakikolwiek sposób na kondycję 3.8 litrowej jednostki V6, która seryjnie produkuje około 550 koni mechanicznych. Tutaj jest ich zdecydowanie więcej.