Co to miało być? Chciał spalić gumę Mustangiem, a wylądował na miejskim autobusie (wideo)

Stęskniłeś się już za nagraniami, w których udział biorą kierowcy Forda Mustanga? Już spieszymy z ratunkiem, mamy dla Ciebie kolejny przykład braku umiejętności jazdy tym autem.

Tym razem bohaterem jest szósta generacja, najprawdopodobniej w wydaniu Shelby GT350. Oznacza to, że pod maską pracuje 5.2 litrowe V8 o mocy 533 koni mechanicznych.

Mistrzunio z Mustanga pokazał swojego skilla na deszczu. Ucierpiał salon Lamborghini (wideo)

Okazało się to zbyt wiele dla właściciela tak wyjątkowego egzemplarza. Trudno nam niestety zrozumieć, co autor miał na myśli wykonując manewr widoczny na nagraniu.

Mustang stał w korku za motocyklem i autobusem. W pewnym momencie kierowcy Forda odechciało się chyba czekać. Skręcił koła, i wcisnął pedał gazu. Chciał chyba zrobić to bardzo efektownie pozostawiając za sobą kłęby dymu.

Nie opanował piekielnej mocy Mustanga V8. Popisy skończyły się na dachu w rowie (wideo)

Niestety, było to chyba jego pierwszy raz, więc nie poszło tak, jak by sobie tego wyobrażał. Zamiast spalić gumę zniszczył swój samochód lądując na boku autobusu.