Szalony tuner Mansory przyzwyczaił nas już do przerostu formy nad treścią. Jego kreacje od dawna szokują i wzbudzają mieszane uczucia. Samochody o stonowanej stylistyce to u niego rzadkość.
Tym razem mamy do czynienia właśnie z jednym z wyjątków. To Audi RS7 C8, którego bodykit zlewa się z nadwoziem dzięki szaremu kolorowi. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że to standardowy egzemplarz ze zmienionymi kołami.
Zobacz również
Wygląda jak kompakt, ale ma wymiary Toyoty RAV4 i mnóstwo miejsca w środku. Dzięki rabatowi 46 tys. zł zainteresuje rodziny
Dacia i Leapmotor przy nim bledną. 15 tys. zł różnicy, a przepaść w przestrzeni i wyposażeniu. Kawał samochodu
„Siódemka” w cenie „piątki”. Jaecoo odpowiada na obniżki MG i rozpala walkę w segmencie tanich SUV-ów
Nic bardziej mylnego. Na zewnątrz nie brakuje dodatkowych elementów z włókna węglowego, dokładek i wspomnianych wyżej felg. Zdecydowanie więcej zauważysz po otwarciu drzwi.
Wewnątrz dzieje się magia. Właśnie do tego przyzwyczaił nas Mansory. Czarno-niebieska tapicerka, skórzana podłoga i podsufitka z niebieskiej alcantary czynią środek Audi RS7 naprawdę wyjątkowym.

Nie mogło zabraknąć również modyfikacji silnika. 4.0 litrowe V8, po wizycie u Mansory, generuje 780 koni mechanicznych i 1000 niutonometrów. Dzięki temu auto przyspiesza do 100 km/h w równe 3 sekundy.



