Po pijaku chciał posłuchać dźwięku V8. Spalił swoją Corvette i samochód teściowej (wideo)

Alkohol i samochody nigdy nie są dobrym połączeniem. Boleśnie przekonał się o tym pewien Amerykanin, właściciel Chevroleta Corvette generacji C5.

Będąc pod wpływem alkoholu stwierdził, że w środku nocy wsiądzie do auta i posłucha dźwięku 5.7 litrowego silnika V8. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem.

Dostawczak spłonął na środku drogi. Można było temu zapobiec, ale zabrakło odwagi (wideo)

Mężczyzna piłował Corvette do odcięcia przez ładnych kilka minut. W końcu jednostka napędowa się poddała i uległa poważnej awarii. Z wydechu wydobywały się iskry i nagle pod autem pojawiły się płomienie.

Pijany właściciel spokojnie wyszedł z auta, ale po chwili do niego wrócił, chyba żeby się pożegnać. Na szczęście ponownie oddalił się od samochodu tuż przed wybuchem.

Tak szalał swoim M5, że doszło do pożaru. Zamiast uciec z auta zaczął przyspieszać (wideo)

Corvette spłonęła doszczętnie, podobnie jak stojący obok hatchback, który niestety należał do jego przyszłej teściowej. Oj nie wydaje nam się, żeby związek przetrwał tę próbę.