Przyjechał na tor starą Corsą za 1 600 złotych. Chciał się ścigać z Ferrari za 2 miliony (wideo)

Wielcy miłośnicy wyścigów równoległych, które najczęściej odbywają się na dystansie 1/4 mili, doskonale wiedzą, że bazą do stworzenia piekielnie szybkiego samochodu może być praktycznie wszystko.

Owszem, zdarzają się auta, które już seryjnie są bardzo szybkie i wystarczy im niewiele modyfikacji aby być niepokonanym.

Cwaniak w nowym Porsche myślał, że jest szybki. Wtedy pojawił się on, w starym BMW (wideo)

Niektórzy jednak stawiają sobie niezłe wyzwania i budują wyścigówki na bazie zupełnie niepozornych samochodów. Na przykład Opla Corsy drugiej generacji.

Najmocniejszą jednostką montowaną seryjnie w Corsie B było 1.6 o mocy 109 koni mechanicznych. Właściciel białego egzemplarza widocznego na załączonym nagraniu zamontował w swoim aucie aż dwa silniki 2.0 16v Turbo, których łączna moc wynosi 1 200 koni mechanicznych. Swój samochód kupił za 300 funtów, ale w ciągu 10 lat modyfikacje kosztowały go aż 50 000 funtów.

To i tak sporo mniej niż należałoby zapłacić za auto, którym poruszał się jego rywal. Ferrari 488 Pista skrywa za plecami kierowcy 3.9 litrową jednostkę V8 o mocy 720 koni mechanicznych i momencie obrotowym równym 770 niutonometrom.

Starym Nissanem zdziwił gościa w Veyronie. Bugatti nie miało z nim żadnych szans (wideo)

Wydawałoby się, dużo wyższa moc i niższa masa zapewnią szybkie zwycięstwo poczciwej Corsie. Jak się jednak okazuje, wcale tak łatwo nie było.