Szybka jazda dwóch Ferrari w deszczu szła im dobrze. Problem pojawił się gdy zwolnili (wideo)

O tym, że szybka jazda samochodem z napędem na tylne koła w deszczu kończy się zazwyczaj nieciekawie, powinni wiedzieć wszyscy.

Tutaj upewnił się tej teorii kierowca prowadzący Ferrari F430 Coupe. Razem ze swoim kolegą, który ma takie samo auto, postanowili pojechać na przejażdżkę po krętych górskich drogach.

Nigdy w życiu nie widziałeś bardziej czarnego Ferrari. Producent testuje nowy kolor (wideo)

Początkowo obu kierowcom udawało się sprawnie pokonywać zakręty, niekoniecznie z dozwoloną w danym miejscu prędkością. Mimo mokrej nawierzchni utrzymywali auto w linii prostej.

Do niespodziewanej sytuacji doszło już pod koniec trasy, gdy obaj się trochę uspokoili, i może to uśpiło czujność jednego z nich. Nagle, podczas normalnego pokonywania zakrętu, zarzuciło tyłem jednego z Ferrari.

Na szczęście auto udało się zatrzymać tuż przed przydrożnym rowem i słupem postawionym przy drodze. 490-konne auto z napędem na tył nie należy do najłatwiejszych w prowadzeniu.

Zobaczył na żywo Ferrari i zwariował. Chwilę później żałował swojej decyzji (wideo)

Ciężkie 4.3 litrowe V8 umieszczone na tylnej osi tylko czeka na moment, w którym kierowca straci kontrole. Wtedy wszystko dzieje się już lawinowo.