Dzieci w Libii nie jeżdżą rowerami. U nich na podwórku bawi się samochodami Ferrari (wideo)

Bieganie z patykami udającymi karabin, zabawy w chowanego, w berka, granie w piłkę i ustawianie bramek z plecaków. Kto nie tęskni za tymi czasami?

Dzieci mieszkające w Libii będą miały w przyszłości nieco inne wspomnienia. Nie mamy pojęcia jak to się stało, ale ten kilkunastolatek właśnie znalazł na podwórku Ferrari.

Dźwięk zimnego silnika Ferrari zrywa pape z dachu. Jego mikrofon nie wytrzymał (wideo)

I to nie byle jakie, bo 458 Italia, którego 4.5 litrowy silnik generuje aż 570 koni mechanicznych. Na zabawę na piasku w zupełności wystarczy.

Dobrze, że dzieciak nie miał zbyt dużego pola do popisu, ponieważ wystarczyłoby tylko 3,5 sekundy aby rozpędzić się do 100 km/h.

W Ferrari chciał się poczuć jak Schumacher. Zabrakło centymetrów od masakry (wideo)

Gdyby wyjechał tym autem na jakąś dłuższą ulicę, mógłby bez problemu uzyskać prędkość nawet 340 km/h. Dla kogoś bez prawa jazdy, który ledwo dosięga do pedałów, z pewnością byłoby to samobójstwo.