Myślał, że jego BMW serii 5 (E60) to rakieta: silnik nie dał rady, a ludzie ucierpieli (wideo)

Wystarczy, że termometry poszybują w okolice plusowych temperatur, a słońce przygrzeje, żeby część kierowców straciła na drodze czujność, orientację oraz kompletnie olewała przepisy o ruchu drogowym.

Do tej bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło na DK94. Na odśnieżonej drodze 29-letni kierowca BMW serii 5 (E60) postanowił wyprzedzić wolniej jadący pojazd. Zrobił to w taki sposób, że doprowadził do zderzenia czołowego z Suzuki SX4 S-Cross i zderzył się z Volkswagenem Tiguanem, który wylądował kilkadziesiąt metrów poza drogą.

> Szaleniec w 16-letnim BMW M6 jeździ na styk: jego samochód lepszy niż twój? (wideo)

Załączony materiał zarejestrował pierwsze chwile po wypadku, gdy wszyscy kierowcy oraz pasażerowie byli w szoku, w tym ponad 70-letni kierowca Suzuki. Według relacji lokalnych mediów w incydencie została ranna jedna osoba, nikt nie zginął.

> Pajacował w BMW M2 i pomylił biegi przy 170 km/h: głupi błąd kosztował go 47 tys. zł (wideo)

Jaką karę otrzymał sprawca wypadku, czyli kierowca bawarskiego auta? Policjanci nałożyli maksymalny pięciusetzłotowy mandat z punktami karnymi.

> Jechał 310 km/h, a tu radiowóz na prawym pasie: policjanci nic nie mogli zrobić (wideo)

BMW serii 5, którym poruszał się 29-latek nadaje się już tylko na złom. Warto dodać, że najsłabsza wersja tego modelu to wariant 520i o mocy 170 koni mechanicznych, umożliwiający przyspieszenie do pierwszej setki w czasie 8,7 sekundy. Jeśli sprawca wypadku planuje w przyszłości zabierać się za wyprzedzanie to proponujemy przesiadkę do wersji M5 (507 KM i 4,7 sekundy do setki) lub chociaż do 535d (286 KM i 6,4 do setki). Będzie mniejsze prawdopodobieństwo, że nie zdąży w porę wrócić na swój pas.