To miał być finezyjny drift na śniegu: straty po popisach kierowcy Audi S5 idą w tysiące (wideo)

Nie każdy ma predyspozycje, żeby driftować samochodem. To ciężka sztuka, która wymaga wielu lat ćwiczeń i intensywnych treningów. Ten kierowca Audi S5 najwyraźniej nigdy nie miał do czynienia z driftingiem. Ciężko przychodzi mu zgrabny i efektowny poślizg, ale jeszcze ciężej jest mu z niego wyjść.

Ten incydent miał miejsce na zaśnieżonych ulicach rosyjskiego miasta Jekaterynburg. To miał być piękny drift Audi S5 na śniegu, a wyszła totalna porażka i szkody materialne na kilkanaście tysięcy złotych. Po 6 sekundach jazdy bokiem z całkiem sporą prędkością kierowca Audi nie był w stanie wyprowadzić samochodu na prostą. Z pełnym impetem uderzył w przystanek autobusowy i poważnie uszkodził S5, którego naprawa z pewnością obciąży budżet młodego kierowcy.

> Autobus miejski utknął w śniegu: wtedy pojawił się rycerz z czarnego Audi RS7 (wideo)

Audi S5 to usportowiona, ale nie najmocniejsza wersja Audi A5. Pod maską pracuje silnik wolnossący o pojemności 4.2 l i mocy 354 koni mechanicznych oraz 440 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Topowa wersja modelu to wariant RS5 z tą samą jednostką, ale podkręconą do 450 koni mechanicznych. W polskich serwisach ogłoszeniowych podobne egzemplarze z 2008 roku są wyceniane na około 60-70 tysięcy złotych.