Panda 4×4 zimą jak wygłodniały niedźwiedź: tym razem ofiarą 1000-konne Ferrari SF90 (wideo)

Pandy z napędem na cztery koła bardzo uaktywniły się w ostatnim czasie. Te niebezpieczne stworzenia zdążyły już ośmieszyć Range Rovera za pół miliona złotych na ośnieżonej górce i przysporzyć wiele kłopotów Porsche Taycan Turbo S w pojedynku na prostej.

Tym razem Fiat Panda 4×4 uderzyła w jeden z najbardziej prestiżowych modeli Ferrari. Nieświadomy zagrożenia właściciel Ferrari zgodził się na pojedynek z kilkudziesięcioletnią Pandą na prostej drodze pokrytej śniegiem. W takich warunkach Panda 4×4 czuje się najlepiej, pomimo że pod maską pracuje tylko 48 koni mechanicznych generowanych z silnika o pojemności 965 cm3.

> Pewniak w Ferrari podjechał obok pickupa: chyba jeszcze niczego w życiu tak nie żałował (wideo)

Prawie 1000-konne Ferrari SF90 Stradale było w tej rywalizacji kompletnie bezradne. Potężny ośmiocylindrowy silnik zesparowany z wieloma systemami bezpieczeństwa nie potrafił przełożyć ogromnej mocy na kompletnie zaśnieżoną drogę. Na załączonym materiale filmowym silnik benzynowy Fiata wyraźnie wkręca się na najwyższe obroty, podczas gdy dźwięk SF90 jest ledwo słyszalny.

> Ferrari okazało się dla niego za mocne: rozsiadł się w fotelu, włączył rap i wyleciał z drogi w sekundę (wideo)

Rzecz jasna, podobnie jak w przypadku rywalizacji z Taycanem ten pojedynek powstał wyłącznie w celach rozrywkowych i nie ma na celu upokorzenia jakiegokolwiek samochodu. Oglądanie obok siebie tych dwóch samochodów to prawdziwa komedia!