Tesla na autopilocie wjechała w Hondę Civic przy prawie 220 km/h: elektryk widział pojazd, ale nie hamował (wideo)

Kierowcy, którzy dysponują możliwością jazdy autonomicznej w swoich samochodach często zapominają o zawodności takich rozwiązań. Nawet tak dobry autopilot, jak ten dostępny w Tesli, który potrafi uniknąć zderzenia z innym samochodem, a nawet ominąć sarnę, może się pomylić. Kilka lat temu przekonał się o tym pewien właściciel Tesli Model S, który podróżował autostradą właśnie przy wsparciu autopilota. W pewnym momencie auto jadące przed nim, na prawym pasie, zaczęło gwałtownie zjeżdżać aby ominąć przeszkodę. Działo się to tak szybko, że systemy Tesli nie były w stanie zareagować. Na szczęście genialnym refleksem popisał się sam kierowca i w ostatniej chwili chwycił za kierownicę.

W ostatnim czasie do bardzo niebezpiecznego incydentu z udziałem Tesli na aktywnej funkcji autopilota doszło na jednej z amerykańskich autostrad niedaleko Lafayette. Nagranie do Internetu nie trafiło przypadkowo; zdobył i opublikował je haker przedstawiający się jako GreenTheOnly, który zakręcił się obok wraku na złomowisku i wykradł zarejestrowany moment zderzenia z Hondą Civic. Z danych udaje się odczytać nawet prędkość w momencie zderzenia, która wynosiła prawie 220 km/h! (136,55 mil/godz.). Kierowca japońskiego samochodu poruszał się z prędkością 120 km/h.

> Tesla w czasie powodzi płynie jak łódź: „spalinówka” bez szans w takiej sytuacji (wideo)

W związku z tym, że do tego wypadku doszło już jakiś czas temu i do tej pory media nie interesowały się tą sprawą, w sieci nie są dostępne szczegóły na temat tego dramatycznego zdarzenia. Warto dodać, że haker wyczytał z danych, że kilkadziesiąt sekund przed zderzeniem tryb jazdy autonomicznej zmienił się w półautonomiczny. Co istotne, czujniki i kamery widziały pojazd (system FCW), jednak do hamowania awaryjnego z jakiegoś powodu nie doszło.