Leciał autostradą 320 km/h i nagle zdarzyło się coś, o czym chciałby zapomnieć (wideo)

Niektórym kierowcom wydaje się, że podczas jazdy z prędkościami dochodzącymi, a nawet przekraczającymi 300 km/h, można cały czas trzymać się lewego pasa. Jest to błędne przekonanie, nie tylko z powodu przepisów, które nakazują jazdę jak najbliżej prawej krawędzi jezdni. Okazuje się, że nawet powyżej prędkości 300 km/h na drodze może pojawić się jeszcze szybciej jadący pojazd.

Kierowca Nissana GT-R R35 na załączonym materiale wideo długo wciskał gaz do samej podłogi. Miał czym pocisnąć, ponieważ nawet najsłabsza wersja GT-R’a generuje 480 koni mechanicznych z silnika V6 bi-turbo o pojemności 3.8 l. Taka moc pozwala na przyspieszenie do pierwszej setki w czasie nieco ponad 3 sekund oraz osiągnięcie prędkości maksymalnej nawet 320 km/h.

> Sprawdzał prędkość maksymalną swojego auta: droga skończyła się szybciej niż myślał (wideo)

Osiągi GT-R’a nie spowodowały, że kierowca japońskiego superauta zapomniał o doglądaniu w lusterkach szybszych zawodników. Po kilkudziesięciu sekundach jazdy z prędkościami rzędu 300 km/h nagle zjawił się Ford GT pierwszej generacji, który dosłownie przeleciał obok Nissana. Ford GT I był produkowany w latach 2003-2007 i jest napędzany przez potężny motor V8 o pojemności 5.4 l i mocy 550 koni mechanicznych. Prędkość maksymalna? Według danych producenta nawet 330 km/h. Robi wrażenie!