Chciał „przykozaczyć” Audi RS6, ale nie potrafił nawet ruszyć z miejsca (wideo)

Prosto ustawiona kierownica nie zawsze oznacza, że mamy prosto ustawione koła. Boleśnie przekonał się o tym pewien właściciel szarego Audi RS6 z Wielkiej Brytanii, który chciał zademonstrować przyspieszenie swojego niemieckiego pocisku. Audi RS6 C7 to piekielnie mocne kombi, które bardzo wygodnie pomieści cztery dorosłe osoby.

560 koni mechanicznych generowanych z silnika V8 o pojemności 4.0 l pozwala na przyspieszenie do pierwszej setki w czasie 3,9 sekundy oraz rozpędzenie się do prędkości maksymalnej 250 km/h (ograniczonej elektronicznie). W ofercie dostępna była również bardziej hardkorowa wersja RS6 Performance o mocy 605 koni mechanicznych oraz 700 Nm maksymalnego momentu obrotowego z osiągami odpowiednio 3,7 sekundy do pierwszej setki oraz nawet 305 km/h prędkości maksymalnej z pakietem dynamic plus.

> Czy nowe Audi RS6 Avant jest szybsze od Lamborghini Urus? Ten sam silnik, to samo przyspieszenie „na papierze”

Funkcja „Launch control” pozwala dosłownie na katapultowanie samochodu z miejsca, ale jak zobaczysz na załączonym materiale filmowym, nie każdy powinien jej używać. Kierowca szarego RS6 po maksymalnym wciśnięciu pedałów gazu i hamulca był pewny, że w cztery sekundy oddali się na odległość kilkudziesięciu metrów. Prosty błąd doprowadził jednak do zderzenia z prawidłowo zaparkowanym samochodem i w rezultacie do wysokich kosztów, jakie będzie musiał ponieść kierowca w związku z naprawą RS6. Tylko zderzak (używany) do RS6 C7 z lat 2013-2015 potrafi kosztować nawet 15 tysięcy złotych (via Allegro).