Tragiczne deja vu ze Słowacji: Szaleńcy pędzili po niemieckiej autostradzie supersamochodami i zabili kierowcę Skody

W zeszłą sobotę na niemieckiej autostradzie A66 w pobliżu miasta Hoffheim am Taunus doszło do bardzo poważnego wypadku z udziałem Lamborghini Aventador oraz Skody. Na wstępie warto zaznaczyć, że Aventador poruszał się w towarzystwie drugiego Aventadora i Porsche 911 i wcale nie była to bezpieczna jazda, co możecie zobaczyć na załączonym materiale wideo.

Jak doszło do wypadku Lamborghini ze Skodą? Kierowca Lamborghini podczas jazdy prostym (!) odcinkiem autostrady stracił kontrolę nad włoskim pojazdem, uderzył w bariery, a następnie w Opla Corsę i Skodę. W rezultacie Lamborghini i Skoda stanęły w płomieniach. Kierowca Lamborghini zdołał wydostać się z supersamochodu o własnych siłach, ale 71-letni kierowca Skody już nie, co spowodowało jego tragiczną śmierć.

29-latek kierujący Aventadorem został aresztowany. Towarzyszący mu 26-letni kierowca Porsche sam zgłosił się na policję, natomiast kierowca drugiego Aventadora opuścił miejsce wypadku i jest poszukiwany. Prokuratura we Frankfurcie wydała wobec niego nakaz aresztowania. Jego supersamochód został już jednak znaleziony i został skonfiskowany przez władze.

Wszyscy trzej mężczyźni zostaną oskarżeni o morderstwo, przez co mogą trafić za kratki nawet na dożywocie. Warto przypomnieć, że w zeszłym roku dokładnie taki wyrok otrzymało dwóch mężczyzn, którzy spowodowali śmiertelny wypadek na autostradzie pod Berlinem – wówczas zginął 69-letni mężczyzna.

Wypadek supersamochodów na Słowacji

We wrześniu 2018 roku niedaleko słowackiego miasta Orawa doszło do bardzo podobnego w konsekwencjach wypadku. Kierowcy Ferrari 458 i Porsche Cayenne szaleńczą jazdą doprowadzili do czołowego zderzenia, w którym zginął 57-letni kierowca Skody Octavii. W całej historii zapisał się również Mercedes-AMG C43, który prowadził kawalkadę supersamochodów z Polski.