Ferrari okazało się dla niego za mocne: rozsiadł się w fotelu, włączył rap i wyleciał z drogi w sekundę (wideo)

Posiadanie supersamochodu nie oznacza, że kierowca automatycznie staje się superkierowcą. Niektórzy nie powinni wsiadać za kierownicę mocnych samochodów, o czym bardzo boleśnie przekonał się pewien właściciel Ferrari w Londynie.

Otóż podczas podstawowej czynności, jaką jest przyspieszenie po wyjeździe na szeroki fragment drogi, kierowca Ferrari kompletnie stracił panowanie nad pojazdem. W jaki sposób? Prowadzący najprawdopodobniej zapomniał, że ma do czynienia z piekielnie mocnym samochodem napędzanym wyłącznie tylnymi kołami i wcisnął pedał gazu do oporu. Efekt? Utrata kontroli nad pojazdem w ciągu sekundy. Przełożenie kilkuset koni mechanicznych na drogę wymaga nie lada umiejętności i co do tego nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości.

> BMW M5 vs. Ferrari 488 Pista: takiego lania dawno nikt nie dostał

Kierowcy rozbitego Ferrari zalecamy wybranie „prostszego w obsłudze” pojazdu, nawet o podobnej mocy. Wybór na rynku jest szeroki, natomiast zbawiennym w tej sytuacji okazałby się po prostu układ napędu na cztery koła oraz sprawny system ESC.

Warto dodać, że najtańsze Ferrari dostępne na rynku to model California, które kosztuje niespełna milion złotych. Najdroższe Ferrari to z kolei model LaFerrari wyceniony na ponad 14 milionów złotych.