Na moim blogu na pewno niejednokrotnie spotkałeś się z treścią, która poświęca uwagę olejom silnikowym. Fakt, ostatnio bardzo często wypowiadam się na ten temat; powstawały dedykowane artykuły, fotorelacje, poradnik, filmik, a mój prywatny samochód został zalany olejem silnikowym Shell Helix Ultra w celach testowych. (Na jakim oleju pracuje silnik mojego samochodu – przeczytaj więcej).

I choć zdaje sobie sprawę, że kilka miesięcy intensywnej nauki na pewno nie spowoduje, że będę chodzącą encyklopedią na temat olejów, wiem, że otaczają mnie ludzie, dzięki którym poznanie tajników na temat “krwi” samochodu jest mi coraz bliższe. Jedną z takich osób jest Cezary, Czarek… Człowiek, który choć nie ujawnił tego wprost, prawdopodobnie urodził się w niemieckiej jednostce napędowej… Postanowiłem z nim porozmawiać.

Sebastian: Czarku, z kim bym nie porozmawiał, każdy mówi – Czarek – on o olejach wie wszystko. A ja chciałbym się zapytać, ile czasu zajmujesz się tematyką olejów i jak trafiłeś do Shell?

Czarek: Tematyką olejów zajmuje się już pewnie z 12 lat, nawet ponad… Wcześniej pracowałem w inne firmie, a do Shella trafiłem z ogłoszenia. Szukałem zajęcia, które byłoby zbliżone jednak do kwestii związanej kontaktem z maszynami. No i najprotsze było w tym przypadku – w moim przypadku – przejście do Shella na doradce technicznego. To była decyzja momentalna, ogłoszenie widniało tydzień – i akurat idealnie przypasowało – spotkałem się z szefem sprzedaży i jakoś tak chemia zagrała…

Sebastian: I tak od 12 lat… Długo. Czarku, korzystając z okazji, że jesteś specjalistą od olejów, przygotowałem dla Ciebie kilka pytań od czytelników. Jeden z nich pyta: czy można mieszać różne oleje syntetyczne?

Czarek: Zasada jest taka: mieszanie powinno być możliwe w dowolnych proporcjach bez utraty jakości. Pierwsza podstawowa rzecz, która musi być przestrzegana – mieszamy oleje tej samej klasy jakościowej. Czyli, że jeśli jest napisane, np. norma Mercedesa wymaga 229.51 – to czyli chcemy już mieszać lub dolać to pierwszą podstawową rzeczą – szukamy tej normy. Jeśli już mamy tę normę zidentyfikowaną i mamy coś, co chcemy dolać, to druga taka złota zasady – nie dolewamy więcej niż 25% objętości, która jest danego oleju. Dlatego, że jest to mniej więcej bezpieczny poziom. Przy większych dolewkach następuje bardzo duże wymieszanie tych produktów, więc tak na dobrą sprawę już nie bardzo wiadomo co to jest.

Tak więc – najpierw klasa jakościowa, później – nie więcej niż 25%, a potem dopiero lepkość. Zakładamy ze oba produkty są syntetyczne.

Sebastian: A jakbyś miał Czarku wskazać trzy najbardziej istotne według Ciebie powody, dla których oleje syntetyczne są wyraźnie lepsze od innych olejów?

Czarek: Pierwsza, moim zdaniem najważniejsza kwestia to trwałość. No bo, jeżeli mam taką sytuację, że jeżdżę dużo samochodem i efekt jest taki, że nie mam czasu na zabawę z wymianą i koszty eksploatacyjne są dla mnie ważne (olej mineralny, dolewki…), to prawdopodobnie koszt ten nie będzie wyższy niż zalanie olejem syntetycznym i przy przejechaniu powiedzmy 30.000 km bez wymiany na oleju syntetycznym – to jest już pierwszy powód, że nie podnoszę kosztów, a obniżam sobie poprzez zmniejszenie obsługi.

Druga ważna sprawa to jest fakt, że trwałość silnika przy tych samych lepkościach, a nawet tych mniejszych zalecanych, będzie zdecydowanie większa. Parametry utrzymywane przez olej syntetyczny w czasie są zdecydowanie na tak w porównaniu z olejem mineralnym lub półsyntetycznym, bo tak naprawdę między mineralnym i półsyntetykiem nie ma specjalnej różnicy, jeśli chodzi o kwestię  trwałości.

A trzecia – efekt związany z utrzymaniem czystości. Zawsze oleje syntetyczne będą lepiej sobie radziły z utrzymaniem czystości – i nie z tego powodu, że lepiej rozpuszcza zanieczyszczenia, ale z tego powodu, że lepiej sobie radzi włażenie we wszystkie zakamary i w ten sposób czystość silnika będzie wyższa. A, i ostatnia taka istotna, ze względu na coraz większą ilość urządzeń, albo inaczej, układów wydechowych, które dalej mają systemy obróbki spalin, to ilość pozostałości po spalaniu jest mniejsza, a tym samym trwałość tego zespołu + dokładność odczytu poprzez to, że nie zanieczyszczamy czujników, powoduje to, że w efekcie i spalanie będzie mniejsza, a przy okazji trwałość tych podzespołów (kosztownych zresztą) na pewno się wydłuży.

Sebastian: A powiedz mi Czarku, czy po oleju mineralnym stosowanym w samochodzie od lat, można śmiało wlać olej syntetyczny lub półsyntetyczny?

Czarek: Myślę, że jest pewne ryzyko, ale można je ograniczyć. Podstawową rzeczą, którą bym przyjął jako podstawę, to jeśli silnik nie zużywa zauważalnie dużo oleju, wtedy ta operacja ma sens. Jeśli już podejmuje taką decyzję, to drugim ważnym elementem jest zajrzenie do układu, czy nie jest zanieczyszczony. Bo jeżeli jest czysty i mało tego, wiemy, że wcześniej jeździłem na dobrej jakości oleju mineralnym, no bo to też jest ważny element, i wymieniałem ten olej zgodnie z zaleceniami, wtedy nie ma ryzyka, że coś dodatkowo zostanie rozpuszczone. I w takiej sytuacji, praktycznie rzecz biorąc, przejście z oleju mineralnego na syntetyczny nie powoduje żadnego ryzyka. Można to zrobić bez przejściówek.

Sebastian: Jeden z czytelników pyta, dlaczego olej silnikowy ulega zagęszczeniu i dlaczego niektóre świeże oleje są czarne? Czy takie coś występuje?

Czarek: Ciemnienie oleju i zagęszczenie to są dwa różne zjawiska. Zagęszczanie, przy dobrej jakości oleju, wynikają raczej z ilości sadzy, która się gromadzi w samym oleju, i to jest zjawisko niekorzystne. Ono może wskazywać, że sposób jazdy powoduje niepełne spalanie paliwa, a tym samym pojawianie się dużej ilości sadzy, co czasami, w przypadku typowej jazdy miejskiej, może spowodować skrócenie czasu, pomimo zaleceń, że można jeździć na dłuższych dystansach, i to jest jakby zjawisko normalne. Zjawisko dla nas niekorzystne i powinniśmy zareagować.

A jeśli chodzi o ciemnienie, jest to zjawisko bardziej pozytywne, gdy mówimy o dieslu. Jeśli do ciemnienia dochodzi w silniku benzynowym, to jest to niestety kwestia jakości oleju.

W przypadku diesla, ciemnienie oleju świadczy o dobrej pracy dodatków myjących. To naturalne, że jeśli ciemnienie występuje – w rozsądnym, ale krótkim czasie – znaczy to, że olej spełnia swoją rolę.

Sebastian: Czarku, czy posiadasz swój prywatny samochód i możesz zdradzić na jakim oleju pracuje jego silnik?

Czarek: Paradoksalnie tak, bo prywatnie jeżdżę Skodą z 1997 roku (silnik benzynowy) i używam w niej Helixa Ultra 5W-40 i jest to pośrednio odpowiedź na pytanie, czy można wlać olej syntetyczny do starego silnika. Akurat tu jest silnik wolnossący Volkswagena, który przeżył wszystkie rodzaje olejów – od mineralnych, przez półsyntetyczne do syntetycznych. Na ostatniej drodze samochodu (aż trafi na złom) używam tylko 5W-40. Jestem bardzo zadowolony, bo okazało się, że silnik pracuje cicho, przestał się ksztusić, co przed zastosowaniem tego oleju występowało, no i efekt jest taki, że trochę mi też spadło zużycie paliwa…

Sebastian: Tradycyjne pytanie na koniec 🙂 Czy jest jakiś samochód, jeden wybrany model, który chciałbyś kiedyś kupić, albo jest twoim marzeniem obecnie?

Czarek: Jestem zwolennikiem autek typu… Volkswagen. I pomimo różnych opinii na temat emisji spalin, nadal uważam, że jest to jeden z najoszczędniejszych silników, jednocześnie charakteryzuje się dużą kulturą pracy. Na dzień dzisiejszy postrzegam to jako korzyść, a przy okazji sposób związany z zawieszeniem, prowadzeniem się samochodu, pewnością jazdy – wszystko to postrzegam jako korzyść. Można oczywiście się zastanawiać, czy to jest samochód Audi czy Volkswagen, w każdym razie w tej grupie wydaje mi się, że są to rzeczywiście auta solidne, które dają poczucie bezpieczeństwa i ta oszczędność – ukłon w kierunku ekologii.

Sebastian: Czyli głównie auta niemieckie?

Czarek: Tym razem powiem, że niemieckie, chociaż nie mam złej opinii o pozostałych 🙂 Po prostu “chemia”.

ZOBACZ TAKŻE: Olej mineralny czy syntetyczny? Poradnik.

2 komentarze
  1. Bardzo wartościowa treść, aczkolwiek pomyśl też o wideowywiadach. Teraz tak mało osób czyta dłuższe teksty.

  2. Czy to “ciemnienie” oleju w benzynowych silnikach odnosi się generalnie do wszystkich, czy tylko N/A? Pytam bo w mojej turbobenzynie olej po wymianie jest jak z diesla, a jeżdżę na Shell’u 5w40 z interwałem max 10kkm. W świetle tego byłby słabej jakości. 😉 Do wymiany co 30 tysięcy podchodziłbym również z rezerwą mimo specyfikacji LL.

Komentowanie zostało wyłączone.