Toyota Aygo nabiera wigoru i przestaje być grzecznym i uległym kobiecym autkiem, na rzecz wyrafinowanego charakteru kierowanego wprost w ludzi młodych o nieprzeciętnym guście.

Trudno, co prawda powiedzieć, by nowe Aygo było marzeniem 18-latka, który właśnie odebrał blankiet prawa jazdy. Mimo to nie jest to już tak skrajnie damski pojazd jak poprzednik prezentowanego auta. Oczywiście, będąc facetem i mając 195 cm wzrostu (jak ja), w wielu sytuacjach nadal poczujesz się niekomfortowo, ale względem dotychczasowego modelu, Japończycy poczynili ogromny postęp.

Nie chodzi tylko o wygląd. Ten jest naprawdę przyzwoity i w swojej klasie chyba najbardziej oryginalny (przypomnijmy, że auto nadal bazuje na bliźniaczej konstrukcji z Citroenem C1 oraz Peugeotem 107, który zastępowany jest właśnie modelem 108). Charakterystyczne “X” wbudowane w pas przedni zwraca uwagę każdego – od przechodniów, przez policję, kończywszy na innych użytkownikach ruchu. Światła LED wbudowano w zderzak nieco na siłę, ale i tak dobrze współgrają one z zadziornym rysem frontu Toyoty. Z profilu, prócz kontrastowych czarnych elementów przy przednim błotniku i tylnym kloszu nie znajdziemy raczej nic innowacyjnego. Z pewnością ciekawa jest sama linia okien, w szczególności z charakterystyczną tylną szybą, spłaszczającą się ku tyłowi. Tylna część nadwozia to znowu powielony motyw X, jednak dobrze ukryty. Tworzy go masywny tylny zderzak, mocno zachodzący na błotniki. Wzorując się na poprzedniku, nowe Aygo również posiada tylną “klapę” składającą się wyłącznie z szyby. Za każdym razem, podczas jej zamykania, miałem obawy co do trwałości tego elementu po latach i dziesiątkach tysięcy mocnych uderzeń.

Niewątpliwie wygląd zewnętrzny Aygo to jego atut. Zarówno VW Up! (i pokrewny SEAT Mii czy Skoda Citigo) nie robią takiego wrażenia na drodze. Wewnątrz Toyoty nie znajdziemy już tyle futuryzmu. Wstawki w kolorze nadwozia ożywiają zalane czarnym plastikiem wnętrze. Materiały, z których wykonano kokpit są przyzwoitej jakości – nie brak oczywiście pewnych niedociągnięć, ale jak na japońskie standardy – nie jest źle. Postawiono przede wszystkim na minimalizm – wiele poleceń ukryto w dotykowym ekranie, w którym znajdziemy też mało intuicyjną w obsłudze nawigację satelitarną oraz system sterowania multimediami. Wielofunkcyjna kierownica świetnie leży w dłoni, podobnie jak drążek zmiany biegów. Niestety zmiana przełożeń odbywa się dość “plastikowo” – nie czuć mechanicznego połączenia lewarka z układem, choć sama dźwignia pracuje dość precyzyjnie. Deska rozdzielcza dodatkowo rozświetlana jest przez miękki, zwijany dach, przypominający dawne lata świetności podobnych konstrukcji stosowanych chociażby w pierwszym Fiacie 500. Rewelacja! Coś ciekawszego niż oklepane, małe szklane dachy. Wbrew pozorom za przednimi fotelami wygospodarowano jeszcze przyzwoitą ilość miejsca na nogi pasażerów zajmujących miejsca na kanapie. Nie jest to poziom segmentu C, ale z niektórymi autami o klasę większymi Aygo ma szansę stawać w szranki. Z pewnością nie powiemy tego o bagażniku liczącym 169 litrów w standardowym ułożeniu foteli. To i tak przeszło 30 litrów więcej niż u poprzednika, ale o dalszym wyjeździe w więcej niż 2 osoby można raczej zapomnieć. Z drugiej jednak strony – czy ktoś kupuje Aygo z myślą o rodzinnych wojażach?

Pod maską Toyoty znajdziemy jeden z dwóch silników linii VVT-i. W naszym aucie testowym znalazła się mniejsza jednostka 1.0 o mocy zaledwie 69 KM (w 1.2 są do dyspozycji 82 KM). Mogłoby się wydawać, że samochód to zawalidroga, a każda próba szybszego ruszenia spod świateł kończy się zażenowaną miną tak kierującego, jak i wszystkich obserwatorów. Okazuje się jednak, że mimo niewielkiej mocy, auto ważące zaledwie 840 kg jest w stanie przyzwoicie przemieszczać się wąskimi miejskimi uliczkami, niejednokrotnie dając psztyczka w nos silniejszym autom. Zwinność Aygo to niewątpliwie jego zaleta. Oczywiście poza miastem robi się mniej praktyczne z uwagi na zadyszkę łapaną już powyżej 80 km/h. Z drugiej jednak strony nie sądzę, by ktoś rzucał się na wyzwanie dłuższego podróżowania tym mieszczuchem z prędkościami autostradowymi. Po pierwsze – nie jest to zbyt bezpieczne z uwagi na niską stabilność auta podczas jazdy z wyższą prędkością, po drugie – uszy pasażerów są katowane przerażającym hałasem. Pomijam już fakt olbrzymiego spalania, które z miejskich, naprawdę symbolicznych wartości rzędu 5 litrów (w trasie przy 80-90 km/h około 4,5 litra), potrafią wzrosnąć nawet o 70%. Trzycylindrowa jednostka napędowa dzielnie radzi sobie z niewielkim autem, a dźwięk jej pracy można naprawdę polubić.

Niewątpliwie atutem Aygo jest również możliwość personalizacji. Tak naprawdę ciężko spotkać na mieście drugi, taki sam egzemplarz modelu. Przebrnąć przez katalogi naprawdę nie jest łatwo – mnóstwo kolorów nadwozia, kontrastujących elementów karoserii, 21 wzorów felg i kołpaków, o wnętrzu nawet nie wspominając. Można przebierać także w wyposażeniu dodatkowym – w testowanej Aygo zamontowano m.in. tempomat czy wspomniany elektrycznie sterowany materiałowy dach. To kolejne auto po Oplu Adamie i Fiacie 500, które możemy skonfigurować dokładnie pod siebie, dodatkowo wymieniając niektóre elementy pod konkretny nastrój, bowiem są te elementy niemontowane fabrycznie.

Same zalety? Na końcu musimy oczywiście dojść do ceny. Bazowa Toyota Aygo kosztuje 33 900 zł – jak na ten segment, nie jest to oferta roku, z kolei biorąc pod uwagę możliwości personalizacji, aż grzech nie skorzystać z szansy jaką daje nam producent. Skonfigurowane pod własne upodobania auto z łatwością przekracza 50 000 zł, a to już kwota, w której możemy powoli szukać samochodu o segment wyższego.

+ oryginalny wygląd
+ możliwość rozbudowanej personalizacji
+ zwinność miejska

– mało pewne prowadzenie powyżej 100 km/h
– “zadyszka” przy pozamiejskich prędkościach
– dyskomfort psychiczny gdy jesteś facetem

Dane Techniczne:

Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy, R3, wolnossący
Pojemność: 998 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 69 KM / 6 000 rpm
Maks. moment obr: 95 Nm / 4 300 rpm
Skrzynia biegów: manualna, 5-biegowa
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 3455/1615/1460 mm
Rozstaw osi: 2 340 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 168
Masa własna: 925 kg
Dane eksploatacyjne
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 14,2 s
Prędkość maksymalna: 160 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4,0 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 5,5 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 4,7 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 35 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 95

5 komentarzy
  1. Bardzo przyjemna lektura! 🙂
    Odnoszę wrażenie, że Japończykom z powodzeniem udało się ubarwić fantazją z założenia mało fascynującą konstrukcję. Ożywianie zgiełku i szarości miasta w pełnym rozpędzie. =)

    1. dzięki 🙂 to fakt, Aygo naprawdę nabrało życia i oferuje sobą poziom dotąd niespotykany w japońskich konstrukcjach.

      1. Choć osobiste preferencje i potrzeby odsyłają mnie do innego segmentu, cieszę się na tego typu projekty. 🙂
        Rynek motoryzacyjny najlepiej obserwować i oceniać globalnie. Nawet jeśli pogłębiające rozdrobnienie niszowe zaczyna martwić w kontekście przetrwania wybranych modeli, korzystniejszy rynek konsumenta (z bogatym wachlarzem wyboru) niż producenta (jak za czasów uniwersalnej czerni w „Fordzie”). Dodatkowo miło jest spotykać na drodze różne, nawet nieco zabawne konstrukcje. 😉

  2. Wielki postęp wobec poprzednika Aygo. Obecne ma charakter i może się naprawdę podobać.

Komentowanie zostało wyłączone.