Volkswagen Golf Sportsvan 1.4 TSI Highline

Volkswagen Golf podobno jest synonimem „wieśniactwa”, jak czytamy na wielu forach. A jednak po polskich drogach niezmiennie porusza się ich cała masa. Dziwne, ale prawdziwe. Ciekawe, czy to samo będzie dotyczyło odmiany Sportsvan.

Przyznam, że bardzo sceptycznie podszedłem do tego samochodu. Już sama nazwa delikatnie mnie zniesmaczyła. Bo jak to, SPORT w rodzinnym aucie? To nie mogło się udać. Poza tym, jak zapewne pamięta większość z Was, poprzednik (a więc Golf Plus) był samochodem kompletnie pozbawionym wyrazu. Gdzieś natknąłem się na określenie „ciepłej kluchy” i doskonale pasowało mi ono do tego przypadku.

Tym razem nawet nie zaprzątałem sobie głowy oględzinami nadwozia. Przynajmniej nie od razu. Ponieważ uważam, że w przypadku tego rodzaju auta najważniejsze jest wnętrze, do niego zajrzałem w pierwszej kolejności. Tradycyjnie zacząłem od zbadania materiałów i ich spasowania. Nie rozczarowałem się- jak na Volkswagena przystało, jakość wykończenia stoi na bardzo wysokim poziomie. Deska rozdzielcza jest miękka i przyjemna w dotyku, podobnie jak boczki drzwiowe i cała reszta elementów przestrzeni pasażerskiej. Swoją drogą, tradycyjnie prosty i czytelny kokpit wcale nie jest tak nudny, jak można by się spodziewać. Spora w tym zasługa dekorów utrzymanych w kolorze fortepianowej czerni, a także wysoko umieszczonego ekranu obsługującego między innymi radioodtwarzacz i nawigację. Tu i ówdzie pojawiły się też drobne chromowane wstawki, które ożywiają całość. Ciekawym połączeniem okazuje się być materiałowa tapicerka wzbogacona wstawkami z alcantary. Z takim rozwiązaniem spotkałem się bodaj po raz pierwszy. Mieszczący 500 litrów bagażnik, jak na tę klasę nie powala pojemnością, ale ma też swoją mocną stronę. Mianowicie, dzięki daleko przesuniętej ku tyłowi kanapie, pasażerowie tylnego rzędu mają masę miejsca nie tylko nad głowami, ale także przed sobą. Wyprostowanie nóg to w Sportsvanie żaden problem, a w razie potrzeby składając oparcie możemy łatwo powiększyć przestrzeń do 1 520 litrów (warto również wspomnieć o regulowanej wysokości podłogi bagażnika). Skoro już jesteśmy w tym miejscu, warto zauważyć zmyślne stoliki umieszczone na oparciach przednich foteli. Szczególnie podczas dalszych podróży mogą okazać się bardzo przydatne.

Volkswagen Golf Sportsvan

 

 

Na koniec schowki. Wszak ten model Golfa ma służyć przede wszystkim za auto rodzinne, więc ten element jest niezbędny. I pod tym względem jest dobrze. Jeden, niewielki, znajduje się na środku deski rozdzielczej; drugi, tradycyjnie przez pasażerem; kolejne (w postaci kieszonek) pod wspomnianymi już stolikami. W przypadku tego auta nie ma mowy o marnotrawieniu wolnego miejsca, dlatego z prawej strony tunelu środkowego umieszczono sprytną siateczkę na drobiazgi, a kieszenie w drzwiach mają doprawdy imponujące wymiary. Jako fan muzyki odtwarzanej z tradycyjnego CD, cieszę się również z umieszczonego w schowku odtwarzacza (znalazło się w nim także miejsce na kartę SD i wejście USB).

Volkswagen Golf Sportsvan

W związku z pozytywnym wrażeniem, jakie wywarło na mnie wnętrze powiększonego Golfa, po długich oględzinach postanowiłem rozprostować kości, przy okazji przyglądając się karoserii. Na pierwszy rzut oka to stylistyczny miks Tourana i Golfa, można powiedzieć miniatura tego pierwszego. Nie ma się co oszukiwać: nie da się pomylić producenta z żadnym innym. Czy to wada, czy zaleta, każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Nadwozie zarysowano dość ostro, co widać szczególnie w przedniej partii. Chociaż nie można odmówić prezentowanemu autu prostej, ponadczasowej urody, w praktyce trochę brakuje detali, na których można by zawiesić oko na dłużej. Niecodziennym elementem (jak na VW), zaczerpniętym zresztą z Golfa VII, są jedynie umieszczone na powierzchni drzwi lusterka. Testowy egzemplarz wyróżnia się także panoramicznym dachem, który nie tylko ładnie wygląda, ale i ożywczo doświetla kabinę.

W końcu przyszedł moment kluczowy, a więc sprawdzenie możliwości Golfa w warunkach drogowych. Na papierze sprawa wygląda następująco: benzynowa jednostka o pojemności 1,4 litra, mocy 150 koni mechanicznych i momencie obrotowym równym 250 niutonometrom. Zapowiadało się obiecująco, ale… No właśnie, ale do beczki miodu wpadła łyżka dziegciu. Niestety, mimo teoretycznie niezłej mocy, samochód słabo przyspiesza. O ile jadąc w pojedynkę nie jest bardzo źle, o tyle w chwili, gdy na pokładzie znajdują się trzy osoby (nie daj Boże więcej), nie jest już tak kolorowo. Kultura pracy jednostki stoi na dobrym poziomie, na elastyczność również nie można narzekać. Jedyny problem stanowi właśnie ospałość motoru. Biorąc pod uwagę ten fakt, podane przez producenta wartości dotyczące przyspieszenia i prędkości maksymalnej raczej możemy włożyć między bajki. Nieco lepiej jest w przypadku spalania, które w cyklu mieszanym wyniosło 5,5 litra, czyli odrobinę mniej, niż zapewnia Volkswagen.

Volkswagen Golf Sportsvan

Podczas dłuższej przejażdżki Sportsvanem w końcu przekonałem się, gdzie w tym aucie kryje się SPORT zawarty w przydomku. Krótko, bardzo przyjemnie zestopniowana skrzynia biegów, niefortunnie (ze względu na wspomnianą jednostkę napędową, która jest w dodatku najmocniejsza w gamie) nie ma możliwości wykorzystania swojego potencjału, ale pod względem prowadzenia nie ma tego rodzaju niedociągnięć. Samochód świetnie trzyma się drogi, pokonywanie nawet ciasnych zakrętów to czysta przyjemność. Zawieszenie stanowi perfekcyjny kompromis pomiędzy sztywnością sportowca, a komfortem auta na co dzień. Układ kierowniczy przenosi polecenia kierowcy bardzo precyzyjnie. Mówiąc wprost, prowadząc pakownego Golfa niemal można zapomnieć o jego wysokości. Tylko za sprawą większej niż w pierwowzorze szyby czołowej wrażenie nie jest pełne.
Czas na podsumowanie. Za 87 000 złotych otrzymujemy niemiecki bestseller w nieco mniej popularnym wydaniu. Stylistycznie to nadal ten sam klasyczny VW, ale dla wielu to zaleta. W cenie wliczone jest świetne wykonanie, doskonałe materiały, niezawodna technologia i iście rodzinne aspiracje. Wakacyjny wyjazd z najbliższymi, przewiezienie sporych gabarytów sprzętu czy bagażu wystarczającego na kilka tygodni wojaży- oto przeznaczenie Sportsvana. Słowem, idealny wybór dla ceniących bezpieczeństwo i jakość głów rodzin. Ten Golf żadnej pracy się nie boi!

+ przestronne wnętrze
+ wysoka jakość wykonania
+ świetne prowadzenie
+ atrakcyjna cena

– mało dynamiczna jednostka napędowa
– uboga gama silników

Dane Techniczne:

Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy, doładowany, R4
Pojemność: 1385 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 150 KM / 5 000 rpm
Maks. moment obr: 250 Nm / 1 500- 3 500 rpm
Skrzynia biegów: manualna, 6 biegów
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4 338 / 1 807 / 1 578 mm
Rozstaw osi: 2 685 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 500 – 1 520
Masa własna: 1391 kg
Dane eksploatacyjne
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 8,8 s
Prędkość maksymalna: 212 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4,9 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7,0 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5,6 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 50 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 130

1 komentarz do wpisu “Volkswagen Golf Sportsvan 1.4 TSI Highline”

  1. silniki TSI to porażka. Ja bym wolał kupić sobię hybryde typu Prius będzie trwała i oszczędna bez tego całego downsizigu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.