Należy pogratulować Seatowi. Marka przechodziła trudne chwile, wielu uważało, że dla hiszpańskiego producenta nie ma już miejsca w grupie Volkswagena. Wtedy powstał Leon. Samochód, który ma największy sens i zaznaczył dynamiczną osobowość marki. Zwrócił na siebie wzrok wszystkich, którzy czują się młodzi duchem. Poza ikoną dla najbardziej wymagających – wersją Cupra, przygotowano coś równie specjalnego.

Po przejażdżce pięciodrzwiowym, skonfigurowanym zachowawczo modelem, czułem niedosyt. Marzyła mi się najmocniejsza wersja FR, bez kompromisów i rozsądku – o to chodzi w sportowych samochodach. I wreszcie w moje ręce wpadł Leon SC, w topowej odmianie z silnikiem 1.8 TSI. Miałem nadzieję, że będzie czerwony i nie pomyliłem się. Jednego się nie spodziewałem, a nawet nie wiedziałem o jego istnieniu – został doposażony w pełny Pakiet Aerodynamiczny.

Przedni zderzak z czarnym pasem, dumnie eksponujący chłodnicę, poszerzone progi, spojler nad tylną szybą i tylny zderzak z ogromnym dyfuzorem – zwieńczony podwójną końcówką wydechu. W czerwonym kolorze z mnóstwem czarnych dodatków wygląda powalająco. Obniżony, pełen załamań i zaostrzonych kształtów po zmroku staje się prawdziwym nocnym łowcą. Przyciąga każde spojrzenie i nie pozwala żadnemu kierowcy ruszyć spokojnie ze świateł.

Seat Leon 1.8

Silnik 1.8 TSI pozwala na naprawdę wiele i już od 1500 obr/min. wciska kierowcę w fotel. Genialnie wchodzi na wysokie obroty, a po przekroczeniu 4 tys. ma drugie życie. Czerwone wskazówki licznika i obrotomierza zawieszone w spoczynku pionowo bardzo chętnie i szybko przechodzą przez całą skalę. Jak na swoją pojemność brzmi dobrze, a dzięki sportowemu wydechowi przyjemnie burczy na niskich obrotach. Wystarczy 7 sekund, aby dwukrotnie przekroczyć dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym. Leonowi ciągle mało i nie traci wigoru nawet powyżej 150 km/h. Wyprzedzanie nim sprawia czystą przyjemność.

Standardowym wyposażeniem dla wersji FR są przednie lampy w pełni wykonane w technologii LED. Od dobrej klasy ksenonami różnią się wyłącznie nieco inną barwą światła, ale innowacyjność rozwiązania w tym segmencie świetnie podkreśla wyjątkowość samochodu. Z kolei wpasowanie agresywnych tylnych świateł w małą klapę bagażnika to mistrzostwo!

Seat Leon red

Samochód niestety ma też wady – jest nimi niemal całe wnętrze. W tak agresywnym i niecodziennym opakowaniu zamknięto nudę. Bliźniaczy VW Golf wypada dużo lepiej. Kolor i do bólu przewidywalny kształt plastików najlepiej ogląda się w nocy – gdy widać tylko czerwone podświetlenie wnętrza. Jedyne smaczki które cieszą to bardzo przyjemne w obcowaniu liczniki, kierownica okraszona logo FR oraz przeszycia czerwoną nicią. Fotele mają bardzo dobre trzymanie boczne, ale nie powalają wyglądem nawet w wersji skórzanej. Po przesiadce z Golfa, wyświetlacz systemu multimedialnego dostępnego w Leonie wydał się karykaturalnie mały (8’’ vs 5.8’’). Wymarzoną konfiguracją, która przełamałaby wszechobecny plastik, są fotele z alkantary.

Seat Leon interior

Opcja której zabrakło, a kosztuje wyłącznie 600 zł, to łopatki skrzyni DSG przy kierownicy. Silnik swoim dynamicznym charakterem aż się prosi o częste zmiany biegów. Dokładny, choć nieco zbyt wspomagany układ kierowniczy nie chce, żebyś zdejmował ręce z koła i sięgał po sekwencyjną zmianę dźwignią. Samoistne działanie DSG mimo, że bardzo dobre, odbiera sporo zabawy. Zawieszenie jest odczuwalnie twarde. Choć potrafi sprawić radość w szybkich zakrętach, na dłuższą metę odczujemy zmęczenie.

Sztywne nastawy zawieszenia to jedyne, co ujmuje Leonowi przy codziennym użytkowaniu. Silnik 1.8 TSI potrafi być oszczędny, a samochód to typowy trzydrzwiowy hatchback z praktycznym bagażnikiem. Szokować może cena – za tak doposażoną wersję FR należy zapłacić 116 tys. zł. Pakiet aerodynamiczny to kolejne… 16 tys. zł! Jednak samochód o takim wyglądzie, z bardzo przyjemnymi osiągami i bogatą historią marki wielu kupuje nie z rozsądku, lecz ze względu na emocje. Z pewnością znajdą się amatorzy na maksymalnie wyposażone Leony, choćby to mieli być wyłącznie patriotyczni Hiszpanie. Bo to naprawdę fajny samochód.

New Seat Leon red

Dane Techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy, turbodoładowany, R4
Pojemność: 1798 cm3
Oś napędzana: przód
Moc maksymalna: 180 KM / 4000 rpm
Maks. moment Obr: 250 Nm / 1500-3900 rpm
Skrzynia biegów: 7-biegowa automatyczna dwusprzęgłowa DSG
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4 228 / 1 810 / 1 1446 mm
Rozstaw osi: 2601 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 380 – 1150
Masa własna: 1321 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 7,2 s
Prędkość maksymalna: 224 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4,8 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7,1 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5,7 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 50 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 132

4 komentarze
  1. Najtrudniejszy jest zawsze pierwszy ruch. Dążenia zmierzające ku choć częściowej odbudowie pozycji na nasyconym różnorodną ofertą, wysoce innowacyjnym rynku to olimpijsko postawiona, aczkolwiek osiągalna poprzeczka. Model-baza i zaplecze projektu ze wszech miar temu sprzyjają! 🙂
    Mocno dopinguję rasowemu, skrojonemu harmonijnie z gorącymi kanonami sportowej prezencji, spiętym w całość dość wyłamującą się naturą zawodnikowi. Życzę mu nade wszystko agresywnego marketingu – dotarcia do zbiorowej świadomości mobilnych. 😉

  2. Podoba mi się. Cenię sobie klasyczne samochody, które są przewidywalne w tym dobrym tego słowa znaczeniu. Dlatego też z tego segmentu zawsze doceniałam niezawodną Corollę.

Komentowanie zostało wyłączone.