Wraz z pojawieniem się Mercedesa CLS, na rynku powstał nowy segment samochodów. Obszar zainteresowania klienta, który z założenia nie może się zdecydować między nadwoziem coupe a klasycznym sedanem. Z jednej strony bardzo ceni sobie dynamiczną, sportową linię tego pierwszego, z drugiej jednak druga para drzwi i spory bagażnik mogą się przydać. Pozostali niemieccy producenci szybko zwietrzyli w tym interes i nie pozwolili na monopol Mercedesa. Volkswagen spłaszczył swoją flagową limuzynę, wprowadził kilka modyfikacji i nazwał ją Passat CC. Wkrótce potem dołączyło do nich Audi A5, a ostatnio A7 oraz BMW z modelem 6 Gran Coupe.

Samochód, na który patrzymy to już druga generacja wersji CC. Poza stylistyką opartą na najnowszej generacji Passata zmieniono też nazwę. Pełna brzmi teraz Volkswagen CC. Tym samym nadwozie typu fastback wizerunkowo odcina się od swoich ‘plebejskich’ korzeni.

To czysty marketing, bo samochód ma z pierwowzorem tak wiele wspólnego, że łatwiej jest wymienić, czym się różnią.

Lepsza wersja dobrego

Celem uzyskania bardziej dynamicznego wyglądu CC został spłaszczony do 142 cm. Jest na tyle niski, że wsiadając do środka trzeba się porządnie schylić. Później momentalnie zauważycie atut samochodów głównie dwudrzwiowych – brak ramek okiennych, tym razem w czterodrzwiowej limuzynie! To chyba mój ulubiony detal, to czego zawsze brakuje mi w sedanach. Szkoda tylko, że słupka w tylnych drzwiach nie da się schować.

Volkswagen CC prezentuje się dostojnie. Jak można się spodziewać po marce z Wolfsburga, projekt jest zachowawczy, ale nie nudny. Nisko poprowadzony dach i daleko pociągnięte przednie klosze dodatkowo wydłużają optycznie niemal pięciometrowe auto. O ile standardowy Passat opatrzył się do bólu i nie zwraca na siebie uwagi, to ten jest w stanie obracać za sobą głowy. Pięknie prezentują się felgi o wzorze Interlagos. Dopłata 1900 zł wydaje się groszami za osiągnięty efekt.

Prawdziwy sleeper

To określenie na samochody, które potrafią zaskoczyć ruszając spod świateł. Dysponujące dużo większą mocą, niż wyglądają. I taki jest CC z silnikiem V6 pod maską. Wolnossąca jednostka generuje 300 KM i katapultuje czarną limuzynę do 100 km/h w 5,5 sekundy! Moc oddawana jest niezwykle liniowo, jak przystało na układ V, moment obrotowy jest do dyspozycji kierowcy od najniższych obrotów. Mocniejsze wciśnięcie gazu zawsze będzie skutkować wciśnięciem pleców w oparcia i pięknym basowym pomrukiem. Nie można oczekiwać przeszywających sportowych wrażeń – to komfortowy, świetnie wygłuszony krążownik szos, a rasowy dźwięk silnika ma być wyłącznie tłem do szybszego przemieszczania się. Jedyne, co go zdradza to dwie końcówki wydechu i mały emblemat V6 na klapie bagażnika.

Przeniesienie tak pokaźnego momentu obrotowego na przednie koła byłoby bezcelowe, toteż najmocniejszy CC jest standardowo wyposażony w napęd na cztery koła 4Motion. Trio uzupełnia automatyczna, dwusprzęgłowa skrzynia DSG. Zabawa łopatkami przy kierownicy jest dużo bardziej uzasadniona i efektowna, niż chociażby w silnikach TDI. I wisienka na torcie – CC dysponuje procedurą startową. Przy wyłączonej kontroli trakcji wciskamy do oporu gaz i hamulec. Silnik wkręca się i utrzymuje 4 tys. obrotów. Szybko puszczamy hamulec i… Volkswagen wyrywa do przodu, zupełnie jak przez strzał ze sprzęgła w skrzyni manualnej. Przez ten moment ciężko złapać oddech.

Liniowiec

Delikatnie traktując pedał gazu CC porusza się majestatycznie. Siedząc we wnętrzu niejako izolujemy się od tego co dzieje się na drodze. Zawieszenie przekazuje minimum informacji o nierównościach. Jeżeli wydaje się zbyt sztywne po czerpaniu przyjemności z V6-tki, da się zmienić jego pracę ze sportowej na normalną lub komfortową – różnice są odczuwalne. Silnik niezauważalnie szumi w zakresie poniżej 1,5 tys. obrotów. Nie byłem w stanie też zorientować się, kiedy przeskakują kolejne biegi. Już Passat zapewnia komfort podróżowania na dość wysokim poziomie. Tutaj w gratisie dostajemy komfort psychiczny.

Projekt całego kokpitu nie różni się od pierwowzoru. Rozkład i wykończenie całości jest identyczne. To nie znaczy, że jest źle. W tak ciekawej konfiguracji, jaką jest czerń i beż ze wstawkami ze szczotkowanego aluminium wydało mi się bardzo atrakcyjne. Sportowe doznania spotęguje mała powierzchnia okien i czarna podsufitka. Również ergonomia za kierownicą i fotele są znakomite, choć należy dopłacić do nich 14,5 tys. zł… Prezentowana wersja była wyposażona w podgrzewanie i wentylację siedzisk oraz masaż oparcia kierowcy. Jeżeli cierpicie na bóle krzyża w dłuższych trasach to opcja naprawdę godna polecenia. Działa w bardzo prosty, ale skuteczny sposób. Elektrycznie regulowane fotele przesuwane są ręcznie. Wada? Nie dla mnie. Zawsze denerwowała mnie wieczność jaką zajmowało maksymalne odsunięcie lub przysunięcie siedziska. A tak załatwimy sprawę błyskawicznie, ale też oszczędzimy sobie kręcenia pokrętłem oparcia.

2+2+?

Zaskoczenie może spotkać nas na tylnej kanapie. Jak w nadwoziach coupe, znajdziemy tu miejsce wyłącznie dla dwójki pasażerów. Mimo, że w niepełnym składzie, nie będą narzekać na nadmiar przestrzeni. Wyżsi muszą liczyć się z kontaktem głowy z podsufitką i kolan z oparciem foteli. Tradycyjny Passat wypada pod tym względem dużo lepiej. Ale nie zapominajmy, że CC to auto kompromisowe. Jeżeli klient się uprze, za dopłatą 1200 zł Volkswagen wymieni środkowy schowek na trzecie miejsce z tyłu. Współczuję temu, kto tam trafi.

Kolejne zaskoczenie, tym razem pozytywne to bagażnik. Pojemność, której nie powstydziłby się żaden pełnowymiarowy sedan. Komplet walizek zmieści się bez problemu, zatem idealnie spisze się w roli samochodu wakacyjnego. Gdyby tylko otwór ładunkowy był nieco szerszy, byłoby dużo łatwiej go wypełnić. Tyle, że ucierpiałaby na tym genialna linia szyby i dachu, nie można mieć wszystkiego.

Premium za niewiele

Samochód w testowanej, niemal maksymalnie wyposażonej wersji kosztuje ponad 250 tys. zł. Niby dużo, ale popatrzmy na to z innej strony. Najmocniejsze A5 jest słabsze i wolniejsze. W podstawowej wersji kosztuje 236 tys. zł, a zbliżona konfiguracja przekracza 300 tys. Dodatkowo, CC ma większy bagażnik. S5, BMW i Mercedes są cenowo poza zasięgiem. W segmencie coupe-sedanów, Volkswagen to najkorzystniejsza oferta.

Mimo, że VW jest pozycjonowany niżej od Audi, w takiej wersji można się poczuć jak w aucie klasy Premium. W kwestii wyposażenia oferuje równie wiele, a wizerunkowo nie kupujemy kolejnego Passata. Celowo nie poruszyłem tematu spalania, bo silnik V6 jest przeznaczony dla głębszych kieszeni. Wspomnę tylko, że ze wskazań na poziomie 10 litrów powinniśmy się cieszyć. Oczywiście w palecie znajduje się też sporo tańszy, nieśmiertelny 2.0 TDI.

Volkswagen CC w wersji V6 to bardzo szybka i komfortowa limuzyna, również dla rodzin. Potrafi zaczarować swoją dynamiczną sylwetką, ale zaskoczy też praktycznością. Nazwa może mylić, bo nie jest samochodem dla ludu. Z pewnością trafi w gusta zamożniejszych fanów marki lub wymagających klientów którzy nie chorują na znaczki i nie lubią przepłacać. To najwyższa półka marki z Wolfsburga. I niech mi ktoś jeszcze powie, że Volkswagen jest nudny…

Zalety:
+ niepozorny, mocny, dynamiczny, świetnie brzmiący V6
+ zgrabna sylwetka
+ wszystko, co w Passacie najlepsze

Wady:
– jeszcze nie stoi u mnie pod domem
– maksymalna wersja kosztuje prawie 3x tyle, co podstawowa…?!

mariusz@motofilm.pl

Dane Techniczne:

Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy, wolnossący V6
Pojemność: 3597 cm3
Oś napędzana: obie, 4MOTION
Moc maksymalna: 300 KM / 6600 rpm
Maks. moment Obr: 350 Nm / 2400-5300 rpm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, automatyczna DSG

Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4802/1855/1421 mm
Rozstaw osi: 2710 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 532
Masa własna: 1704 kg

Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 5.5 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 7.1 l/100km (8.5-12)
Zużycie paliwa – miasto: 12.7 l/100km (15)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 9.2 l/100km (12.2)
Pojemność zbiornika paliwa: 70 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 219

Cena podstawowej wersji – 108 190 zł
Cena podstawowej wersji V6 – 196 390 zł
Cena testowanego egzemplarza – ok. 253 980 zł

7 komentarzy
  1. ten portal to jakies dzieci tworzą! nie umiecie się posługiwac językiem. Nuda, brak wiedzy na temat aut testowych i brak checi na ich zglebienie. Silnik to jeden z bardziej zaawansowanych modeli na rynku a wy go opisaliscie jak by to bylo 1.3 z Felicji. Widac ze sie nie chcialo poczytac, popytac ludzi siedzacych w temacie.

    1. Tekst jest kierowany do szerokiej rzeszy ludzi. To nie specjalistyczny portal. Piszemy o samochodzie jako całości i wrażeniach z jazdy, nie o technice budowy silnika i charakterystyce spalania. Wiem na ten temat trochę więcej, ale zagłębianie się w szczegóły nie zawsze jest mile widziane. Być może kiedyś powstanie osobny artykuł o silnikach. Jeżeli chcesz podzielić się wiedzą na jego temat, chętnie przeczytamy.

      Mówiąc o złym posługiwaniu się językiem, proszę posłuż się przykładem.

      1. nie powinno używać się takich sformułowań jak ” maksymalna wersja” (co to znaczy? to nie to samo co bogato wyposażona wersja), “chorować na znaczki”, “jak w nadwoziach coupe” (chyba auto o nadowoziu typu coupe”. Szczerze mówiąc, to w tym tekście jest naprawdę dużo takich błędów stylistycznych. Polecam więcej czytać książek, o różnej tematyce. Prasa motoryzacyjna, zwłaszcza internet skażone są słowotwórstwem. Szanujmy język polski, nasi przodkowie tracili życie i zdrowie aby go zachować dla Nas.

Komentowanie zostało wyłączone.