Doczekaliśmy czasów, gdy nawet Lamborghini otrzymuje proekologiczny system start-stop, najmocniejsze silniki wielu producentów znikają z oferty, a samochody coraz częściej poznajemy wyłącznie po znaczkach. Dzięki dyrektywom Unii Europejskiej i projektowaniu aut przez księgowych, motoryzacja staje się pragmatyczna. W takiej sytuacji tym bardziej swoją strategią zachwyca Peugeot. To marka skierowana do szerokiego grona, ale nie zatraciła tego, za co wielu z nas kocha francuskie samochody.

Wystarczy popatrzeć na ich gamę w ostatnich latach. 406 i 407 coupe, 308 CC i ostatecznie RCZ. Ciężko o drugie, tak finezyjnie narysowane nadwozia. To klasyczne podejście do sportowych samochodów mających cieszyć, odkładając praktyczność na dalszy plan. W parze z atrakcyjnością zewnętrzną powinny iść osiągi, więc projektanci konsekwentnie nie mieli oporów by upchnąć pod maskę trzylitrowe V6, czy mocne silniki turbodoładowane.

Unikat na popularnej bazie

Model RCZ pojawił się na rynku w 2010. To klasyczne coupe o niepowtarzalnej linii. Choć tak oryginalny, do budowy wykorzystano popularnego hatchbacka – model 308. Poza płytą podłogową i większością podzespołów mechanicznych, przeszczepiono również cały pas przedni. Po trzech latach obecności z pozoru niepraktycznego auta w ofercie, w trudnych dla marki czasach, producent… przeprowadził face lifting i dodatkowo zapowiedział jego ekstremalną wersję! To mi się podoba.

Tak samo, jak przyciągająca spojrzenia niczym magnes karoseria. Facelifting odróżnił jego przód od poprzedniej wersji 308, a połączenie wiśniowego lakieru z czarnymi dodatkami to majstersztyk. Najwięcej emocji wzbudza jednak doklejona górna część nadwozia. Aluminiowe słupki, karbonowy dach i tylna szyba wyprofilowana w dwa ‘bąbelki’ nadają RCZ kształt, którego na ulicach się nie widuje. Uzupełnieniem linii jest wysuwany spojler. Dodaje Peugeotowi tyle uroku, że zamykanie go jest grzechem.

Tradycyjnemu wnętrzu z 308 dodano sportowych i eleganckich akcentów. Świetnie leżąca w dłoniach, spłaszczona na dole kierownica i kubełkowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami zapewniają najlepsze doznania. Jeden z nadmuchów zastąpiono analogowym zegarkiem, zaś na szczycie obszytej skórą deski zagościł otwierany wyświetlacz. Grafika całego systemu multimedialnego wpisuje się w najnowszy schemat marki, ale obsługa pozostawia wiele do życzenia. Poza tym, że do przycisków na konsoli trzeba sięgać daleko, to ich funkcje nie są intuicyjne. Dużo ułatwiłoby pokrętło umieszczone koło skrzyni biegów, co oferuje wielu producentów.

Dusza lwa

Pod maskę sportowego auta spod znaku lwa trafiło wspólne dzieło koncernu PSA i BMW. Turbodoładowana jednostka 1.6 THP występuje min. w MINI Cooperze S. Testowany RCZ dostał dodatkową moc i wykręca równe 200 KM. Spory moment obrotowy i jego dostępność od najniższych obrotów dają jasno do zrozumienia, że osiągi są wystarczające. Pierwsza setka pojawia się po 7 sekundach, a silnik zachwyca elastycznością. Mocne wciśnięcie gazu wywołuje głębokie basowe brzmienie. Niestety nie spod maski, też nie zza pleców. Dźwięk dociera spod foteli, co oznacza, że to któryś z tłumików stara się naprawić niedoskonałości silnika o małej pojemności.

Podwójna końcówka wydechu szybko oddalającego się RCZ nie odwróci za sobą głów przechodniów. Jednak siedząc na miejscu kierowcy można być zadowolonym. Głośna praca potęguje sportowe wrażenia. Twardy i czuły układ kierowniczy świetnie pasuje do samochodu. Skok lewarka skrzyni biegów jest na najwyższym poziomie – niezwykle krótki i precyzyjny. Automatycznej skrzyni nie da się do tego silnika dokupić. I dobrze. Zestrojenie zawieszenia zapewni pewne i szybkie pokonywanie zakrętów. W rzeczywistości tylko tak pozwoli je pokonywać, bo całokształt zdecydowanie zachęca do wciskania gazu i nieprzyzwoitej jazdy.

Czysta krew sportowca?

Niezwykle dynamiczna linia i odpowiadające jej wysokie właściwości jezdne szufladkują go jako samochód sportowy. Obok wspomnianych elementów podkreślają to jeszcze tylny dyfuzor, obłędnie otwierana wraz z błotnikami maska i poziomo umieszczony wlew paliwa. Zajrzyjmy jeszcze na tylną „kanapę”. W tym przypadku to wybitnie ławka. Profil tylnej szyby jest po to, by dało się tam wepchnąć kogoś, kto ma głowę. Jedną osobę może się udać, dwóch nie ma szans. Producent nie przewidział nawet tylnych dywaników. Tak samo, jak miejsca na nogi. To najciaśniejszy tył, jaki widziałem. Niepraktyczne, jak auta typowo sportowe?

Nie do końca. Kształt nadwozia, mimo braku miejsca z tyłu, pozwolił wygospodarować obszerny bagażnik. 384 lub 663 litrów po złożeniu oparć. Skoro i tak będziemy podróżować we dwójkę, spakujemy się do niego nawet na kilkutygodniowy wyjazd! Nie tak dawno jeździłem Toyotą GT86, która gra w tej samej lidze, co RCZ. O ile japońskie zawieszenie powie nam o każdej nierówności, a każdą dziurę poczujemy w plecach, Peugeot potrafi wiele wybaczyć. Choć jest sztywny, zapewnia sporo komfortu i na pewno nie jest męczący w dłuższych trasach.

Podsumowanie

Jak streścić, czym jest RCZ? Wg. mnie jest nieprzeciętnie ładnym, oryginalnym i uniwersalnym samochodem. Skromne osoby poczują się w nim źle, ciągle odmachując na wyciągane przez przechodniów kciuki i walcząc z milionem spojrzeń dziennie stojąc na światłach. To z kolei zaleta dla osób lubiących się pozytywnie wyróżniać. Gwarantuje osiągi i właściwości jezdne na bardzo dobrym poziomie, ale nie jest autem czysto sportowym. We krwi ma predyspozycje na Grand Tourera dla dwójki. Przy spokojnej jeździe jest niezwykle kulturalny i sprawia przyjemność z pokonywania setek kilometrów. Mimo tylko teoretycznych tylnych miejsc, pozostaje praktycznym samochodem na co dzień. Za tą cenę jest atrakcyjną i na pewno najładniejszą ofertą. Najbardziej wymagającym zabraknie sportowego pierwiastka, ale marka z lwem w logo już to wie i idzie im na rękę. Niebawem rusza sprzedaż najpotężniejszego Peugeot w historii – 260-konnego RCZ R. Nie możemy się doczekać!

Tekst i zdjęcia: Mariusz Dunda
mariusz@motofilm.pl

Mocne strony:
+ styl!
+ silnik 1.6 THP
+ dynamiczne właściwości jezdne,
+ duży bagażnik (jak na dwuosobowe auto),
+ komfort podróży,
+ niewygórowana cena

Minusy:
– niewystarczające osiągi dla wymagających,
– nieintuicyjna obsługa systemu multimedialnego,
– niska jakość mikrofonu systemu głośnomówiącego,
– brak uchwytu podającego lub przytrzymującego przednie pasy bezpieczeństwa

Dane Techniczne:
Napęd:
Rodzaj silnika: benzynowy R4
Pojemność: 1598 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 200 KM / 5800 rpm
Maks. moment obr.: 275 Nm / 1700 rpm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4287/1845/1359 mm
Rozstaw osi: 2612 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 384/663
Masa własna: 1297 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 7.5 s
Prędkość maksymalna: 240 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.6l/100km (5.5-6.5)
Zużycie paliwa – miasto: 8.8l/100km (9-11)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6.7l/100km (6.7)
Pojemność zbiornika paliwa: 55 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 155

Cena podstawowa (155 KM) – 103 400 zł
Cena testowanego egzemplarza – 144 950 zł

2 komentarze
  1. fachowiec to pisal…przeciez dzwiek w tym aucie jest sztucznie emitowany…fajnie wozic tyłek, ale zeby juz poczytac chocby katalog producenta to juz czasu nie starczylo co?

    1. Rzeczywiście, masz rację. Nie jest to tak powszechna informacja, choć faktycznie nawet w katalogu się tym chwalą. Nie doczytałem.

Komentowanie zostało wyłączone.