Rok temu, z całym światem ujrzeliśmy czwartą generację Clio. Był pierwszym modelem zgodnym z nowym designem Renault i zależało od niego, czy zmiana stylistyczna przyniesie marce sukces. Już wiemy, że poziom sprzedaży miejskiego auta dorównuje poprzedniej wersji i zostało pozytywnie przyjęte przez klientów. Renault zrobiło kolejny krok naprzód. Na platformie Clio powstał pierwszy mały crossover francuskiej marki. Tak jak wersja koncepcyjna, nazywa się Captur i kusi hasłem ‘żyj pełnią życia’.

Najnowsze Renault atakuje segment w którym wyrobione pozycje mają już Skoda Yeti, Nissan Juke  czy Suzuki SX4. Biorąc pod uwagę ciągle rosnące zainteresowanie samochodami typu SUV niezależnie od ich rozmiarów, jest na rynku miejsce dla kolejnych graczy. Tak jak w przypadku konkurentów, Captur nie powstał z myślą o bezdrożach. Jest alternatywą dla małych, miejskich samochodów, a dzięki większemu prześwitowi lepiej radzi sobie co najwyżej z krawężnikami.

Modny kosmita

Captur przyciąga uwagę, jakby był z przybyszem z innej planety. Wyższy, dłuższy i szerszy od dawcy organów Clio, sprawia wrażenie dużo większego niż jest. Pas przedni skupiony wokół wielkiego logo Renault i efektowne wcięcie przy progach to elementy charakterystyczne dla najświeższej stylistyki marki. Wiele motywów przeniesiono wprost z prototypu – wzór dużych 17-to calowych felg, soczyście pomarańczowy lakier czy światła LED umieszczone nisko w zderzaku. By móc wyróżnić się jeszcze bardziej, producent oferuje długą listę opcji personalizacji auta. Dwukolorowe nadwozie, trzy rodzaje oklejenia czy białe lub czarne malowanie plastikowych elementów karoserii. Atrakcyjny wygląd jest jego niezaprzeczalnym atutem, a każdy będzie w stanie dopasować wersję do siebie.

Nowe Renault Captur

Wnętrze jest równie modne. Niemal przeniesione z mniejszego brata okazuje się bardzo przestrzenne. Tak jak w samochodach segmentu B, panuje tu minimalizm. Renault jest oszczędne w gałki i przełączniki, a ich miejsce zajął duży dotykowy wyświetlacz. Kolorowe wstawki korespondują z barwą nadwozia i ożywiają deskę rozdzielczą. Za kierownicą czają się kosmiczne wskaźniki. Prędkość wyświetlana jest tylko cyfrowo, a wskaźnik paliwa jest tego samego rozmiaru co obrotomierz. Mimo, że znałem już ten układ, ponowne przyzwyczajenie się zajęło mi chwilę. W oczy rzuca się konsekwencja i spójność projektu. Właśnie takiego wnętrza spodziewamy się widząc Captura na ulicy.

Wygodny dla każdego

Producent chwali wygodę crossovera, który dzięki licznym schowkom i dużym zakresie regulacji foteli ma być komfortowy dla wszystkich. Nie sposób się nie zgodzić. Bardzo szybko udało mi się zająć wygodną pozycję w środku. Pomaga w tym zasięg ruchomej kolumny kierownicy. Długie pięć godzin spędzone na fotelu nie zepsuły tego wrażenia, jest wygodnie. Brak niestety podłokietników. Nie można ich nawet domówić. Rozumiem, że to z założenia miejskie auto, ale od dłuższych tras się nie ucieknie, a wtedy ręka boli, oj boli. Wielki minus.

Renault Captur wnętrze

Jak na nietuzinkowe auto przystało, Renault przygotowało kilka nieczęsto spotykanych rozwiązań. Tapicerka w droższych wersjach jest zdejmowana i można ją uprać nawet w pralce – proste i praktyczne. Tradycyjny schowek przed pasażerem zastąpiono… szufladą! Dzięki temu uzyskano aż 11 litrów pojemności. Zmieści naprawdę dużo, ale gorzej z dostępem do niego. Gdy pasażer nie jest mocno odsunięty do tyłu, jego kolana skutecznie blokują schowek przed pełnym otwarciem.

Captur powstał na bazie miejskiego Clio, a mimo to na tylnej kanapie jest sporo miejsca. Tyle, że dla dwójki. Trzeci pasażer jedynie w sytuacjach awaryjnych. I kolejny miły akcent – przesuwana kanapa. Gdy zamiast dorosłych z tyłu będą podróżować dzieci, możemy powiększyć bagażnik o niemal 80 litrów.

Jeszcze więcej gadżetów

Multimedialny kombajn R-Link zasługuje na cały akapit. Za pomocą dotykowego ekranu obsłużymy radio, nawigację, rozbudowany komputer pokładowy, ale też usługi internetowe. O ile prognoza pogody może się przydać, to monitoring jakości powietrza na zewnątrz jest trochę na wyrost. Samochód będzie też próbował uczyć nas jeździć ekonomicznie. Ocenia nasz sposób przyspieszania i przewidywanie sytuacji na drodze, czyli płynność jazdy. Kolorowa dioda pod prędkościomierzem na bieżąco informuje nas o przyznawanych lub traconych punktach. Zielony – jedziemy eko, żółty i czerwony – postaraj się bardziej. Motywujące.

Renault Captur interior

Captur Concept miał całe wnętrze wykończone pomarańczowymi pasami. Przeniesiono je i tutaj. Zastąpiły kieszenie na oparciach przednich foteli. Ciężko tam włożyć np. gazetę. A plastikowa wstawka na kierownicy? Wygląda fajnie, ale o ile nie przeszkadzała mi wczesną wiosną w Clio, tutaj w największe upały tego lata drażniła. Klasyczne ułożenie rąk na kierownicy sprawia, że plastik znajduje się pod naszymi dłońmi. Skóra się klei i poci, całkowite przeciwieństwo kierownicy skórzanej. Jakość materiałów wykończenia nie jest z najwyższej półki. Nie ma tragedii, nic nie skrzypi i szybko nie zacznie, ale całość sprawia wrażenie taniego sprzętu RTV. Ładnie wygląda na półce i dobrze działa, ale wydaje się jakby miał połamać się w rękach.

Capture, czyli zdobyć

Rozmiary i charakter auta mogą wskazywać na jego miejską orientację. Czy jest mieszczuchem z krwi i kości? Nie do końca. Po silniku o mocy 120 KM spodziewałbym się żywszej reakcji na gaz. To efekt długich przełożeń skrzyni biegów. Dzięki temu przy większych prędkościach możemy cieszyć się mniejszymi obrotami, hałasem i spalaniem, ale cierpi przyspieszenie, na przykład… w mieście. Najmocniejszy w gamie silnik 1.2 występuje wyłącznie z dwusprzęgłową skrzynią automatyczną EDC. Mam co do niej mieszane uczucia. Przy spokojnej, codziennej jeździe spisuje się znakomicie. Działa płynnie i niezauważalnie. Problem pojawiał się przy wyprzedzaniu. Będąc na wysokich obrotach, bieg nie zmienia się na wyższy po puszczeniu gazu, ale po puszczeniu i ponownym dodaniu. Czyli wystarczy chwila zawahania i nie mamy mocy pod pedałem. Pozostaje korzystanie z sekwencyjnej zmiany biegów lewarkiem.

Nowy Captur

Renault Captur, mimo większych gabarytów waży tyle samo co Clio. Powinno to skutkować podobną dynamiką jazdy, a jednak jakość prowadzenia wydała mi się lepsza w większym modelu. Jest bardziej przewidywalny, bardziej stabilny przy prędkościach przekraczających 120 km/h i zdecydowanie lepiej hamuje. Całokształt nie zachęca do agresywnej jazdy, większość testu spędziłem w trybie ECO zbierając punkty za przewidywanie sytuacji na drodze z radiem Złote Przeboje w tle. W tej roli spisywał się idealnie.

Podsumowanie

Kto może być zainteresowany Renault Captur? Przede wszystkim młodzi ludzie, którzy cenią sobie estetykę i trochę gadżeciarstwa. To bardzo sympatyczny i praktyczny na co dzień samochód. Najmocniejszy silnik nieźle poradzi sobie poza miastem zabierając młodą rodzinę na wakacje, bez rujnowania ich kieszeni. Na jego korzyść przemawia też bogate wyposażenie standardowe. Asystent ruszania pod górkę, tempomat, Bluetooth, czy wspomniana przesuwana tylna kanapa. Z ceną poniżej 54 tysięcy zł za podstawową wersję ma szansę wyrwać część klientów droższej konkurencji.

Na plus:
+ stylistyka i nietuzinkowe rozwiązania
+ przestrzenne wnętrze
+ funkcjonalność
+ komfort
+ niewygórowana cena

Na minus:
– przeciętne osiągi
– brak możliwości zamówienia podłokietników
– subiektywnie – nie jestem przekonany do automatycznej skrzyni EDC

Tekst i zdjęcia: Mariusz Dunda

Dane Techniczne:

Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy R4 turbo
Pojemność: 1197 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 120 KM / 4900 rpm
Maks. moment Obr: 190 Nm / 2000 rpm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, automatyczna EDC

Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4122/1531/1566 mm
Rozstaw osi: 2606 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 377-455/1235
Masa własna: 1180 kg

Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 10.9 s
Prędkość maksymalna: 190 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.7 l/100km (5.8-6.5)
Zużycie paliwa – miasto: 6.6 l/100km (8)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5.4 l/100km (6.8)
Pojemność zbiornika paliwa: 45 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 125

1 komentarz
  1. Autor napisał o braku możliwości dokupienia podłokietnika, a to nieprawda. Podłokietnik wraz z zamykanym schowkiem można zamówić wraz z montażem.

Komentowanie zostało wyłączone.