Gordan Murray zaprojektował T.25 i T.27, które trafią do produkcji w 2016 roku

Gordan Murray T.25 T.27Jeśli nie pamiętacie kim był Gordan Murray, to warto zaznaczyć, że jest to projektant jednego z najlepszych, najdoskonalszych i pionierskich supersamochodów – McLarena F1. Teraz jak widać zmienił trochę zainteresowania i zajął się konstrukcjami T.25 i T.27.

O takich autach mówi się, że są to „samochody przyszłości”. Niestety nikt nie wie dlaczego, ale tak ma być i koniec. Podobno ratują one naszą planetę, ale z uwagi, ze oba modele trafią do produkcji nie wcześniej jak w 2016 roku, to nasza cywilizacja musi jeszcze trochę wytrzymać i pomęczyć się z tymi paskudnymi „V-ósemkami”, które są montowane w dzisiejszych samochodach. Warto czekać?

Na to musicie odpowiedzieć sobie sami, ale my możemy przybliżyć Wam przyszłość. Samochód oznaczony jako T.25 jest napędzany niewielkim 3-cylindrowym silniczkiem o pojemności 660 cm3.Wytwarza on 52 konie mechaniczne i 57 niutonometry, które za pośrednictwem półautomatycznej skrzyni biegów trafiają na koła. Całość waży 575 kg, dzięki czemu konstrukcja zużywa jedynie 3,8 l/100km i emituje tylko 86g CO2 na kilometr. Z racji, że zaprojektował to dzieło inżynier McLarena, nie zapomniano o osiągach. T.25 przyspiesza do 100 km/h w czasie 16,2 sekundy i przestaje nabierać prędkości dopiero po osiągnięciu wartości 145 km/h.

Drugim pojazdem jest T.27 i pewnie myślicie, że jest podobny do T.25. Otóż nie. Jest całkiem inny. Źródłem jego napędu jest tym razem silnik na prąd. Generuje on 34 konie mocy i tyle niutonometrów, że nie uwierzycie. Całe 875 Nm! To więcej niż znaczna większość obecnych samochodów. Zastanawiacie się teraz jak to wpływa na osiągi. Niestety czas przyspieszenia okazał się ciężki do dokładnego zmierzenia, więc w przybliżeniu wynosi on trochę poniżej 15 sekund do setki. Prędkość maksymalna nie jest już tak okazała i wynosi tylko 105 km/h. Zasięg „auta przyszłości”, to około 160 km.

Niestety nie znamy cen pojazdów. Myślicie, że to ciekawa przyszłość?