W poszukiwaniu motoryzacyjnych wzorców prędzej czy później trafimy do Niemiec. Bezsprzecznie, ich drogi są najlepszymi w Europie, a może nawet na świecie. Najwięcej europejskich producentów aut, włącznie z największym mieści się właśnie tam, a stereotyp niemieckiego samochodu jako ideału jest powszechnie znany. Tym razem będą one stanowić wyłącznie tło ponieważ berlińskie ulice opanowała soczyście czerwona Mazda6. Na kilka dni postanowiłem wtopić się w tłum pojazdów przelewających się przez stolicę Niemiec i sprawdzić, czy najnowsza japońska technologia jest w stanie namieszać w segmencie.

Poprzednia odsłona szóstki przegrywała z konkurentami brakiem osobowości. Można by się na nią zdecydować przez chłodną kalkulację lub sympatię do marki i kultowych modeli MX-5 i RX-7, ale samochód sam w sobie nie był pociągający. Mazda zdała sobie z tego sprawę. Nowa generacja jest przełomowa. Dam Wam chwilę, po prostu na nią popatrzcie…

Mazda6 w Berlinie

Przyciąga jak magnes

Na początek trzeba powiedzieć o tym samochodzie, że jest piękny. Nie ma lepszego przymiotnika. Jeżeli jest tu ktoś, komu się szóstka nie podoba, proszę o kontakt. Zaprojektowana zgodnie z najnowszą stylistyką KODO powaliła na kolana nawet niemieckie Centrum Wzornictwa, które przyznało jej prestiżową nagrodę Red Dot. Muskularne i agresywne kształty, długa maska i mocno opadająca linia dachu wystarczą mi, by uznać Mazdę6 za najładniej narysowane kombi na rynku. Sportowy charakter podkreśla też mała powierzchnia szyb bocznych, a nawet 19-to calowe felgi (obowiązkowe do tego samochodu!) całkowicie nie wypełniają ogromnych nadkoli. Czy muszę dodawać, że w tym kolorze wygląda obłędnie?

Mazda vs Volkswagen

Odważna i atrakcyjna stylistyka stawia Mazdę o kilka kroków przed konkurencją. Ma w sobie to ‘coś’, czego nie znaleźliśmy w poprzedniczce i brakuje innym. Zdjęcia szóstki nie oddają tego, co się widzi i czuje na żywo. Nie da się za nią nie obejrzeć. Gdy już przyciągnie wzrok, ciężko go oderwać. W jej głęboką czerwień wpatrywałem się godzinami.

800 km na rozgrzewkę

Od pierwszej chwili spędzonej we wnętrzu wiem, że podróż nie będzie się dłużyć. Na typowej drodze krajowej Mazda6 płynie. Zawieszenie jest sprężyste, świetnie tłumi nierówności, ale przy tym zachowuje sztywność dającą poczucie bezpieczeństwa. Na zewnątrz opakowany w elegancki burgund, w schłodzonym wnętrzu moje oczy cieszy subtelny urok arystokratycznej bieli. Skórzana tapicerka skomponowana z jasnych odcieni kości słoniowej z dodatkami czerni, przeszyta czerwoną nicią. Centralnie umieszczona wiśniowa listwa ożywia kokpit, a materiały są bardzo przyjemne w dotyku. Wszystko to tworzy nastrój relaksującej kafejki, z której nie mam ochoty wyjść. Tylko ten gwar…

Mazda6 szczegóły

Konstruktorzy spędzili tysiące godzin nad opracowaniem technologii popychającej motoryzację krok naprzód. Dzięki technologii SkyACTIV udało się zredukować masę dużego kombi do 1320 kg. To poziom VW Golfa! Mniejsza masa to lepsze osiągi, niższe zużycie paliwa, lepsze zachowanie w zakrętach, ale też bezpieczeństwo. Szkoda tylko, że ucierpiało na tym wyciszenie wnętrza. Wjeżdżając na autostradę, przekraczając 120 km/h, wyraźnie słychać szum znany skoczkom spadochronowym.

Serce wojownika

Mazda nie poddała się trendom downsizingu. W najnowszej generacji samochodów postawili na sprawdzone, udoskonalone rozwiązanie. Klasyczny, wolnossący silnik benzynowy o pojemności dwóch litrów. Przyzwyczajony do jednostek wysokoprężnych i turbodoładowanych jestem zszokowany, jak wysoko trzeba wkręcać go na obroty. Maksymalny moment obrotowy dostępny dopiero przy 4000 obr/min. Poniżej tej wartości, chcąc przyspieszyć, nie mam czego szukać. Przed wyprzedzaniem zrzucam 3 biegi w dół. Strzałka obrotomierza jest w stanie osiągnąć 7 tys. obrotów. Cztery cylindry brzmią dobrze, typowo japońsko.

Mazda6 Brama Branderburska

Po 165 KM spodziewałem się jednak czegoś więcej, być może dlatego, że lubię silniki z mocnym dolnym zakresem obrotów. Oczywiście Mazda6 porusza się sprawnie, ale nie zapewni sportowych doznań. Szkoda, bo sztywny układ kierowniczy i doskonałe zawieszenie jednoczą kierowcę z samochodem dając ogromny potencjał przy ostrzejszej jeździe. Ręczna skrzynia biegów jest jedną z lepszych z jakimi jeździłem. To najrozsądniejszy wybór, bo przy tak częstym ‘wachlowaniu’ biegami automat się po prostu gubi. Jeszcze tylko zerkam na wskazania komputera pokładowego. Wolniejsza trasa 5,7 litra, autostrada 6,5. Niewiarygodne, jak na kombi w dwulitrowej benzynie.

W wielkim mieście

Pierwsze, co rzuca się w oczy w Niemczech to styl jazdy. Wszyscy, bez wyjątku stosują się do ograniczeń prędkości. Sytuacja niewyobrażalna jeżeli chodzi o nasz kraj. O ile na autostradach zwalnianie do 60 km/h zakrawa na nadgorliwość, to bardzo szybko zrozumiałem dlaczego w mieście jeździ się pięćdziesiątką. Na głównych arteriach sygnalizacja świetlna jest tak zsynchronizowana, że jadąc zgodnie z przepisami tzw. zielona fala ciągnie się długimi kilometrami. To takie proste, a jak ułatwia życie. Mniejsze korki, mniej nerwów, mniej paliwa. Widać, da się.

Mazda6 kierownica

Kultura na drodze. Kończy się mój pas, kierowca z lewej zwolnił o 3 km/h żebym płynnie zmieścił się przed nim. Pas przede mną okazuje się skręcać w lewo, ja potrzebuję na wprost, a na pasie obok mnie korek. Włączam kierunkowskaz, pierwsza Jetta z brzegu mnie wpuszcza. Takich sytuacji są setki. Polacy jeżdżący za granicę wiele widzą, uczą się. Dzięki nim w naszym kraju jest coraz lepiej, choć w dalszym ciągu długa droga przed nami.

Manewrowanie w dużym mieście nie jest trudne. Sztywny podczas jazdy układ kierowniczy pozwala z lekkością kręcić kołami na parkingu. Słabą widoczność do tyłu wynagrodzi kamera cofania. Jest też system monitorowania martwego pola lusterek i, na wypadek, gdybyśmy się zamyślili, system awaryjnego hamowania. Nawigacja TomTom działa świetnie (przynajmniej w Niemczech). Mapy są aktualne i są pobierane z karty SD. Co ciekawe, na bieżąco monitoruje natężenie ruchu i ewentualne utrudnienia na ustalonej trasie proponując możliwe objazdy. Dziwi mnie, że menu całego systemu w naszym języku nie jest dostępne, mimo, że komendy głosowe słyszymy po polsku.

Nowa Mazda6 tył

Przyznam, że jeździłem jedynie za kierownicą, a na tylnej kanapie nie zagościli pasażerowie. Pomimo tego, krótka przymiarka pozwala mi stwierdzić, że miejsca jest dużo i dłuższe podróże nie będą problematyczne. Dwa ciekawe rozwiązania w słusznych rozmiarów bagażniku. Rozwijana roleta unosi się z klapą jak w liftbackach, natomiast tylne oparcia możemy błyskawicznie złożyć pociągnięciem dźwigni na boczkach. Nic nowego, a praktyczne i cieszy.

Wschodnia ofensywa

Przez cały czas czułem na sobie spojrzenia przechodniów, również Niemców w garniturach. Ci ostatni w głębi duszy żałowali, że kupili kolejnego Passata. W istocie, najnowsza Mazda6 jest pierwszym japońskim samochodem, który mnie do siebie przekonał. Przez ponad 2 tys. kilometrów wydała mi się autem równie solidnym, co niemieckie, ale dużo bardziej porywającym.

Mazda6 na ulicy

Pewnie teraz myślicie, ‘ok, ładny, maksymalnie wyposażony, za tą cenę pewnie można kupić Mercedesa’. Japończycy przygotowali niespodziankę. Podstawowa wersja to 88 tys. zł. Co ciekawe kombi kosztuje dokładnie tyle samo, co sedan. Dodatkowe wyposażenie jest w dobrej cenie. Testowana, najwyższa wersja to wydatek 120 000. Podobny Avensis, Insignia czy Passat to ponad 20 tys. więcej. Za Mazdą stoi nie tylko mój rozsądek ale i serce. Moim zdaniem szóstka opuszcza Berlin jako zwycięzca i zgarnia wszystko, co było do zdobycia.

Tekst i zdjęcia: Mariusz Dunda
mariusz@motofilm.pl

Mocne strony:
+ stylistyka!
+ oszczędny silnik
+ wysoka jakość prowadzenia
+ rozsądne ceny dodatkowego wyposażenia

Słabe strony:
– słabe wygłuszenie kabiny
– niska elastyczność silnika benzynowego

Dane Techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy DOHC R4
Pojemność: 1998 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 165 KM / 6000 rpm
Maks. moment Obr: 210 Nm / 4000 rpm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4805/1840/1480 mm
Rozstaw osi: 2750 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 506/1648
Masa własna: 1310 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9.1 s
Prędkość maksymalna: 214 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.9 l/100km (6)
Zużycie paliwa – miasto: 7.5 l/100km (7.5)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5,9 l/100km (6.8)
Pojemność zbiornika paliwa: 62 litry
Emisja CO2 [g/km]: 136
Cena podstawowej wersji – 88 700 zł
Cena testowanego egzemplarza – 120 200 zł

12 komentarzy
  1. I co tu dodać.
    Perfekcja w każdym calu, piękna to mało powiedziane, bogini na kołach.
    Stawianie Passata przy Maździe to jest coś strasznego, to jak postawić pustaka obok diamentu.

  2. Te gluty przyklejone z boku , ni w 5 ni w 9, tworzące nadkola są paskudne i opatrzą się – jak wszystko , co jest po nic , a jest tylko ozdobą – jak w poprzedniej “6” czyli bardzo szybko. Nie wiem po co proj. mazdy w to brną. Ale nie trzeba się z tym zgadzać, bo mowa o estetyce.

    Natomiast prowadzenie tego auta – wbrew temu co sugeruje autor – jest nie pewne, a to przez to , że auto jest, może powiedzieć wyraźnie nadsterowne to za dużo , w każdym razie w zbyt małym stopniu podsterowne , co nie daje pewności prowadzenia się w zakrętach. A to dyskwalifikuje to auto w grupie aut z “klejem w kołach”.
    W tej kategorii mistrzem pozostaje honda accord i bmw 3/5

    Na plus: super oszczędny silnik benzynowy.

  3. wyciszenie, wyciszenie, to jest tez baaardzo ważne, a tu problem!!!!I co tu kupić, by był cichszy, pewnie lexusa, bo merce maja duuże problemy!!!

  4. Ale Pan redaktor pokazał klase , poganiając na autostradzie busa lewym kierunkowskazem, to jest kultura . Furmanka i po pastwisku jezdzić.

    1. Ogromnym przejawem kultury jest też sporo wolniejsza jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny. I jak widać to było celowe. Kierunkowskaz w rozsądnej odległości wg. mnie jest bardziej upomnieniem i “przepraszaam”. Niekulturalne i niedopuszczalne jest najechanie na zderzak i atakowanie długimi.
      Pozdrawiam i życzę trafniejszego odczytywania sytuacji na drodze.

  5. Nie kupiłbym tej mazdy nawet za 70tys jak by była z salonu + lodzik do tego jedyny plus jak już zostało to napisane to silnik i wygląd zewnętrzny…auto jest tandetnie wykonane od środka po zewnątrz..pykałem nim “tylko” 160km/h i myślałem że lakier mi odpadnie,dno totalne przy 120 tys przebiegu trzaski tam będa jak w renaul thalia…cena wersji 2,5 litra jest praktycznie ta sama co Lexusa IS 250..a w tym drugim masz silnik v6 piekna skrzynia,dużo lepsze osiągi o prestiżu nie napisze…a wygląd zgasi mazde w 4 sekundy,,w mazdach i nie tylko 6 nawet nowa 3 czy te pseudo coś tam z napędem na 4 łapy jakość jest tragiczna,od lakieru,po środek..oby tylko silnik nie okazał się takim syfem jak TFSI/TSI

    1. Witamy konkurencję, auto nie rozpada się przy 160, da się nim spokojnie podróżować 180 km/h. Tandetne to nie jest, mimo że mam auto z samego początku produkcji to we wnętrzu nic nie skrzypi jest tak jak ma być w aucie tej klas. A koleś Tris to już wcześniej jechał po maździe na forum tej marki i twierdził ze to auto kupił i po tygodniu sprzedał. A Lexus jest tez super autem i świetnie wykonanym ale porównując wyposażenie to nie ma szans za te same pieniądze, dopłaćmy 40 tys to będzie odpowiednio wyposażony. Silnik 2.5 w maździe jest lepszy auto jest silniejsze i mniej pali i ma lepszą skrzynie automatyczną i tyle w tym temacie. Do lexa włożyli silnik i skrzynię z poprzedniego modelu.

  6. Redaktor za dużo najeździł się mocnymi autami i takie są wtedy problemy, z silnikiem benzynowym auto ładnie zbiera się z 5 biegu, 4 to wystarczy do wyprzedzenie a 3 to już wyścigi i wtedy jest szybszy od turbo benzyn. Dół tez ma bez szału ale jest te 190 niutonów od 2000 obr/min

Komentowanie zostało wyłączone.