Mazda CX-5

Zawsze zastanawiałem się, jak wygląda morze zimą. O tej porze roku zawsze ciągnęło mnie w góry, a Bałtyk znałem tylko z wakacji. Chociaż mamy już wiosnę, zimowa aura dalej się utrzymuje. Udało mi się zdążyć w ostatniej chwili. Jako partner pojechał ze mną ktoś, kto też tego nie doświadczył, a już na pewno nie był tak blisko. To Mazda CX-5. Czy było warto?

Na pewno zapamiętam ten wyjazd na długo. Nie tylko dlatego, że była to moja pierwsza zima nad morzem. Przede wszystkim był to mój pierwszy kontakt z Mazdą. Wcześniej te samochody omijały mnie szerokim łukiem, a ja nie robiłem nic, żeby się zbliżyć. Chwalona MX-5 jest świetnym samochodem, ale cały czas mam wrażenie, że nie zmieniła się od 20 lat. Poprzednie szóstki mnie nie ujęły, a jedyna Mazda na której zawieszałem oko to RX-8.

KODO – Dusza Ruchu

Nagle wszystko się zmieniło. W ubiegłym roku Mazda zaprezentowała nową stylistykę modelami CX-5 i trzecią generacją 6. Według mnie to strzał w dziesiątkę. Element wspólny obu modeli to przód z masywnym grillem i przymrużonymi światłami, który prezentuje się agresywnie. W Mazdzie 6 można dopatrywać się pewnych podobieństw z BMW 3. Nie uważam, że to coś złego, raczej udana próba sprostania europejskim gustom. W przypadku naszego crossovera konsekwentnie zaprojektowano też tył, a linia nadwozia jest dla mnie najładniejszą w segmencie. Całość wygląda świetnie i nie byłem w stanie znaleźć ani jednego elementu, który szpeciłby CX-5. Jest energicznie i dynamicznie, co optycznie zmniejsza ten spory samochód.

Co do rozmiarów – Mazda jest większa od BMW X1 i Audi Q3, ma bardziej pojemny bagażnik (503l) od VW Tiguana (470l), Chevroleta Captivy (465l) i Mitsubishi ASX (442l). W dostępie niezwykle pomaga unoszona wraz z tylną klapą roleta. Porównywalnych rozmiarów Honda CR-V dysponuje nieco większym bagażnikiem, choć ogromną zaletą Mazdy jest możliwość dzielenia oparcia tylnej kanapy na 3 części. To przede wszystkim ułatwiony dostęp do bagaży w trakcie jazdy, czy przewożenie długich przedmiotów z dwójką normalnie usadzonych pasażerów z tyłu. Przydało mi się w ciągu 5-dniowego testu – klienci też na pewno skorzystają niejednokrotnie.

W zdrowym ciele zdrowy duch

Pod kolejną obco brzmiącą nazwą SKYACTIV, inżynierowie Mazdy ukryli nowe rozwiązania w silniku, skrzyni biegów, nadwoziu i zawieszeniu. Nie będę wdawał się w techniczne niuanse, ale opowiem Wam co ma z tego kierowca.

Krajowa siódemka w kierunku Gdańska, mroźny piątkowy wieczór. W radio co chwilę słyszymy o kolejnej zmianie wyniku na naszą niekorzyść i cieszę się, że tego nie oglądam. Właśnie siedzę za kierownicą jednego z przyjemniejszych samochodów, jakim miałem okazję jeździć. Nastroju nie psuje mi nawet świecąca się od 30 kilometrów rezerwa i bezskuteczne poszukiwanie stacji benzynowej. Prawą nogą operuję mocą 160 KM uzyskanych naturalnie (bez turbo) z dwulitrowego benzyniaka. Tym razem niezwykle delikatnie obchodzę się gazem, nie mam specjalnie ochoty na opróżnienie zbyt małego zbiornika, pośrodku niczego przy minus dziesięciu. Jadę spokojnie, poniżej dozwolonej prędkości, a CX-5 odwdzięcza mi się wartościami spalania mniejszymi niż 6 litrów.

Kiedy pojawia się zadyszka

Kilkanaście kilometrów dalej rozświetlony szyld wodopoju pojawia się jak oaza na pustyni i ponownie mogę bez obaw sprawdzić Mazdę przy nieco innej jeździe. Od razu zauważam, że silnik lubi wysokie obroty. Dodatkowo sześć biegów obsługuje automat. Gaz w podłogę i przygotowujemy się do wyprzedzania. Dość szybka reakcja skrzyni, jednak z wyczuwalnym szarpnięciem. Obroty z 2 tys. momentalnie wskakują na wartość 5. Silnik wyje, robi się niezwykle głośno. Przy takich doznaniach akustycznych oczekujemy, że zaraz zostaniemy wystrzeleni do przodu. Niestety, ten moment nie przychodzi. Mazda się rozpędza, ale nie wciska w fotel. Mimo stosunkowo niewielkiej masy jak na te gabaryty (1530kg) moc jest ograniczona przez inną siłę fizyki – opór powietrza. Przy prędkościach bliskich autostradowym robi się głośniej, zużycie paliwa przekracza 10l/100km, a wskazówka prędkościomierza zatrzyma się jeszcze przed wartością 190 km/h. Myślę, że lepszym wyborem byłby mocniejszy i bardziej elastyczny silnik diesla.

Mijamy okolice Elbląga, gdzie dostałem swój pierwszy mandat w życiu. Nie chciałbym tego powtarzać, decyduję się na przepisową jazdę. Przy takim pokonywaniu kilometrów odczujecie do czego ten samochód został stworzony. Jest cicho, oszczędnie i komfortowo. Mija trzecia godzina spędzona na siedząco i wcale tego nie odczuwamy. Pozycje zarówno za kierownicą, jak i pasażerów są bardzo wygodne. To spory samochód, mamy dużo miejsca by się trochę ‘pokręcić’.

Inny punkt widzenia

Po zbyt długiej nocy u starego przyjaciela, miejsce za kierownicą zajmuje kobieta. Pierwsze spostrzeżenie w jeździe miejskiej – łatwość prowadzenia. Również skrzynia biegów spisuje się bardzo dobrze. Praktycznie nie jeździ na półsprzęgle, sprawnie redukuje biegi. Zachowywała się tak, jakbym to ja był jej ‘mózgiem’. Nie odczuwa się też rozmiarów samochodu, jest bardzo zwinny i pewny w prowadzeniu. Jedynie widoczność do tyłu jest ograniczona, co w najwyższej wersji wyposażenia rozwiązano kamerą cofania.

Dodatkowe wyposażenie wypisano hieroglifami – ABS, EBA, TCS, AFS, TPMS, HLA, SCBS, RVM, HBC, LDW, HMI… To nic innego jak znane nam powszechnie systemy bezpieczeństwa wzbogacone o kilka pozycji. Przydatny jest system monitorowania strefy za samochodem i w martwym polu lusterek. Światła drogowe obsługiwane są automatycznie, a przy niewielkich prędkościach auto zahamuje przed przeszkodą samo (nigdy jeszcze nie mieliśmy odwagi tego przetestować). Poza  tym, mamy na pokładzie system bezkluczykowego dostępu i świetnej jakości system audio BOSE z 9 głośnikami.

Skąd się znamy?

Nawigacja ze sterowaniem głosowym (Human Media Interface) mówi do nas po polsku, ale menu jest jedynie po angielsku… Ekran systemu multimedialnego obsługuje się pokrętłem przy skrzyni biegów lub dotykowo. Jest dość intuicyjny i nie mam co do niego zastrzeżeń. Wystarczył mi jednak szybki rzut oka na całą konsolę środkową by uznać, że skądś to znam. Znów kojarzy mi się z BMW i po raz kolejny do mnie przemawia. Wykonanie jest solidne, nic ani razu nie zaskrzypiało. Jest ergonomicznie i funkcjonalnie. Czy nudno? Chyba po prostu minimalistycznie i elegancko. Mi się podoba.

Większy prześwit, napęd 4×4… terenówka?

Pod koniec wyjazdu spełniłem swoje morskie marzenie. Na spacer na plażę zabraliśmy też Mazdę. Nie chciała jednak wchodzić z nami do wody. Uznała, że jest za zimno i nie umie pływać. Mimo to, bez najmniejszego problemu poradziła sobie w kopnym piasku i głębszym śniegu w lesie. Napęd na cztery koła, choć dołączany, powinien zadowolić wszystkich amatorów lekkiego terenu. Nie zapominajmy, że tak naprawdę jest to wyższe kombi i jego naturalne środowisko to ubita droga.

Dlaczego chciałbym wrócić

Weekend nad morzem minął błyskawicznie. Wracając do Warszawy cały czas miałem ochotę zawrócić. W stolicy czekały na nas codzienne obowiązki i zwrot CX-5, a to najmniej przyjemne rzeczy, których doświadczyłem w marcu. Wystarczyło mi 5 dni, aby pokochać ten samochód. Gdzieś w głębi naprawdę czułem, że ma duszę. Był bardzo dzielny, sprawia niezwykłą przyjemność ze spokojnie pokonywanych kilometrów. Jeżeli lubicie jeździć agresywnie, nie spodoba Wam się silnik i skrzynia.

W Gdańsku spotkałem się z kolegami z redakcji i na chwilę wymieniliśmy się samochodami. Najpierw Mercedes A, później Honda CR-V… Mimo to, moja pierwsza myśl gdy znów wsiadłem do Mazdy – w końcu! Wnętrze się nie narzuca, nagle stało się cicho i niemal aksamitnie na dziurawych, gdańskich drogach. Zawieszenie świetnie tłumiło nierówności, a pewność prowadzenia wcale na tym nie straciła. Nadwozie sprawiało wrażenie niezwykle zwartego. Taka właśnie jest CX-5. To bardzo komfortowy samochód, który pozwala czerpać największą przyjemność z jazdy. Marka właśnie zyskała jednego fana więcej.

Tekst i zdjęcia: Mariusz Dunda
mariusz@motofilm.pl

Mocne strony
– pewne prowadzenie
– komfortowe zawieszenie
– komfortowe wnętrze
– design!
– przyzwoita praca automatycznej skrzyni

Słabe strony
– głośny silnik benzynowy
– ograniczona widoczność do tyłu

Dane Techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy, R4
Pojemność: 1998 cm3
Oś napędzana: obie, dołączany 4×4
Moc maksymalna: 160 KM
Maks. moment obr.: 208 Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4555/2165/1670 mm
Rozstaw osi: 2700 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 503/1620
Masa własna: 1530 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9,6 s
Prędkość maksymalna: 187 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5,8 l/100km (6-10,5)
Zużycie paliwa – miasto: 8,1 l/100km (10)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6,6 l/100km (9,3)
Pojemność zbiornika paliwa: 58 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 155

Cena podstawowej wersji – 94 400 zł
Cena testowanego egzemplarza – 142 500 zł

4 komentarze
  1. Fajne autko dla szanujących się obywateli. Gdańsk przez te kilka dni był ładniejszym miastem. Dyskretny urok arystokracji.

  2. Takim wpisem tylko zachęcasz do jazdy próbnej a nawet kupna. Ale to auto zbiera same pozytywne recenzje i uzyskuje dobre wyniki w testach. Ciekawi mnie jednak czy jest równie dobrze zrobiony i wytrzymały jak reszta Japończyków, w tym tych od Mazdy…

Komentowanie zostało wyłączone.